Wielki spokój i wielkie podliczanie. Dziś zaczynają obowiązywać nowe stawki celne. Ukraina wprowadziła wyższe o 10% cła na polskie towary. Wszystko pod hasłem obrony rodzimego rynku. A tak naprawdę chodzi o zatrzymanie pieniędzy w kraju.

Ukraina wciąż boryka się z ogromnym deficytem walut, szczególnie dolarów.

To normalne zagranie o tej porze roku – komentuje Janusz Stasiak, prezes Sandomierskiego Ogrodniczego Rynku Hurtowego. Chwilę potrwa, zanim nasi wschodni kontrahenci podliczą nowe stawki, a wtedy wszystko powinno wrócić do normy.

Do normy, czyli do dziennej sprzedaży rzędu 20 – 50 tirów. Podobnie było na początku marca, kiedy to Ukraińcy podnieśli cło o 13%. Przed „godziną zero” wrzało. Każdy chciał zdążyć z zakupami, aby uniknąć wyższych stawek, potem wszystko się uspokoiło i zaczęła się normalna sprzedaż.

Jednak ani w jednym, ani w drugim przypadku nie przełożyło się to na wzrost cen. Polskie jabłka w tym sezonie mają opinie najtańszych w Europie, trudno więc oczekiwać większej zapłaty.

Za Idaredy najwyższej jakości sadownicy dostają najwyżej 75 groszy za kilogram. Takie stawki dotyczą zwykłych przechowalni. Owoce z chłodni z kontrolowaną atmosferą są cenione o 10 groszy wyżej.

Kilogram Jonagoldów ze zwykłych chłodni kosztuje 80 groszy. Za jabłka przechowywane w kontrolowanej atmosferze można próbować negocjować złotówkę. Ale bardzo rzadko się to udaje.

Dużą przeszkodą w negocjowaniu wyższych stawek jest ciągły brak zorganizowania na tym rynku. I nieumiejętność określenia tak zwanej ceny wejścia jeszcze przed sezonem, tak jak to robią choćby zakłady przetwórcze.

To, że sadownicy nie mówią jednym głosem wzmaga konkurencję i wpływa na spadek cen. Przydałaby się odrobina stabilizacji, nawet chwilowym kosztem niższych zarobków – komentują specjaliści. Ale to wciąż tylko pobożne życzenia.

Gdyby sadownikom udało się zrzeszyć w silne grupy producenckie, można by było próbować powoli opanowywać zachodnie rynki, gdzie produkcja nie nadąża za popytem.

No i musiałby być spełniony też drugi warunek – sprzedaż jabłek z przechowalni z kontrolowana atmosferą powinna ruszać juz w grudniu, a nie wiosną, tak jak to jest w naszym zwyczaju – mówią eksperci.

                                                                                                             Źródło: farmer.pl

Podobał się artykuł? Podziel się!