W 2015 roku powierzchnia uprawy ziemniaka w stosunku do 2014 roku lekko wzrosła i ostatecznie wynosiła 300 tys. ha.  Gospodarstw rolnych uprawiających ten gatunek jest już mniej niż 400 tys. Z produkcji ziemniaka rezygnują ci rolnicy, którzy uprawiali go na małych areałach o niskim stopniu towarowości. Koncentracja, specjalizacja i profesjonalizacja w produkcji dotyczy takich kierunków jak: surowiec dla przetwórstwa spożywczego, ziemniak jadalny przeznaczony do konfekcjonowania, surowiec dla krochmalnictwa, nasiennictwo ziemniaka oraz ziemniak jadalny z przeznaczeniem na wczesny zbiór.

- Korzystnym dla producentów ziemniaków skrobiowych przeznaczonych do sprzedaży dla krochmalni było wprowadzenie po raz pierwszy w 2015 roku dopłaty obszarowej w planowanej wysokości 400 euro na hektar.  Co prawda kwota ta nieco została zmniejszona, ale wywołała ona zwiększone zainteresowanie tym kierunkiem produkcji ziemniaka - stwierdził dr Wojciech Nowacki

Nowacki za niekorzystną sytuację dla polskiej branży ziemniaczanej uważa zanik eksportu polskich ziemniaków do wielu krajów południa i wschodu Europy.

- W 2014 roku mieliśmy urodzaj ziemniaka i znaczne ilości zbiorów mogłyby być wyeksportowane z korzyścią dla podniesienia cen rynkowych. Niestety w dalszym ciągu obowiązują Polskę zaostrzone procedury badania wszystkich partii ziemniaka wywożone z kraju pod kątem ewentualnego wykrycia choroby kwarantannowej - bakteriozy pierścieniowej ziemniaka. Najbardziej na tym cierpią gospodarstwa wolne od bakteriozy pierścieniowej ziemniaka Cms, które także obowiązuje dość restrykcyjna procedura kontrolna uniemożliwiająca wysyłanie transportów ziemniaka w określonym czasie - stwierdził dr Nowacki.

Innym niekorzystnym zjawiskiem występującym na polskim rynku ziemniaka według Nowackiego jest import tzw. ziemniaków młodych w dość znacznych ilościach z regionów południa Europy i północnej Afryki, które nie mają nic wspólnego z prawdziwymi ziemniakami młodymi z łuszczącą się skórką.

- Jest to nieuczciwa konkurencja dla polskich producentów ziemniaka młodego, który pojawia się na rynku corocznie z końcem maja - ocenił Wojciech Nowacki.

Kolejnym problemem zdaniem Nowackiego jest małe zainteresowanie rolników w mniejszych gospodarstwach uprawą ziemniaka w systemie ekologicznym. \

- Jako dość trudny gatunek w uprawie ziemniaki przegrywają z innymi ekologicznymi uprawami. Konieczne jest także inne podejście w rolnictwie ekologicznym do korzystania z dopłat rolno-środowiskowych. Głównym kryterium dopłat powinna był produkcja ekologicznych płodów, a nie kwalifikacja obszarowa - tłumaczy Nowacki.