W połowie czerwca pszenica, kukurydza i oleiste na światowych giełdach solidarnie rozpoczęły silne wzrosty notowań, które w ciągu 2-3 tygodni podniosły ceny o 25 proc. (pszenica i kukurydza w Chicago) i 16-20 proc. w Paryżu. Nieznacznie mniej, w tym czasie podrożała soja i canola (ponad 12 proc.) i rzepak na Matif, który zyskał blisko 8 proc. Należy przy tym pamiętać, że całkiem pokaźne wzrosty cen zbóż i rzepaku na Matif rozpoczęły się już w połowie maja, a canoli w połowie kwietnia.

Termin rozpoczęcia wspomnianych wzrostów nie był przypadkowy, chociaż na początku rynek był dość znacznie rozchwiany, szczególnie w przypadku zbóż. Jako pierwsza falę wzrostową rozpoczęła kanadyjska canola, jeszcze w kwietniu, gdy się okazało, że wiosenne mrozy zniszczyły część plantacji. W efekcie w ciągu blisko trzech miesięcy jej notowania wzrosły o 23 proc., a cena osiągnęła wartość najwyższą od dwóch lat.

Z kolei susza panująca od maja w części krajów europejskich - głównie u ważnych producentów zbóż i rzepaku, doprowadziła do wzrostu ceny pszenicy na paryskiej giełdzie o 35 proc., kukurydzy o 28 proc. i rzepaku o 13 proc. w niewiele ponad miesiąc (od dołków w maju do szczytów na przełomie czerwca i lipca). Ostatnie 1-2 tyg. przed pisaniem komentarza (17 lipca) na rynkach rozpoczęła się korekta notowań, która jednak w większości przypadków ma dość łagodny przebieg (w stosunku do wcześniejszych wzrostów).

Susza w Europie, a dokładniej w Unii Europejskiej ma już pierwsze konsekwencje w najnowszych prognozach produkcji prezentowanych przez liczne ośrodki analityczne (czytaj poniżej). Jednak są też zapowiedzi znacznej redukcji zbiorów przez krajowe jednostki, które nie są uwzględniane w raportach USDA i IGC. Chodzi tu głównie o Australię. W wyniku suszy wywołanej przez El Nino zbiory pszenicy mają spaść poniżej 20 mln t i być najniższe od ośmiu lat, tymczasem wspomniane instytucje nadal podtrzymują wysokość produkcji w tym kraju na poziomie 25,5-26 mln t.