Jeżeli już coś jest poszukiwane, to tylko najtańszy towar do produkcji wędlin, tak jak skórki czy drobiowe mięso odkostnione mechanicznie. W tym przypadku można mówić o delikatnym wzroście cen. Jeszcze w drugiej połowie grudnia mom wyceniany był najczęściej na 1 złoty 80 groszy za kilogram. Teraz stawki osiągnęły pułap 2 złotych i więcej.
Droższe są też skórki. Teraz trzeba za nie zapłacić od 1,40 do 1,60 złotych za kilogram.
Więcej kosztują korpusy – 1,20 do półtora złotego. Podwyżki to nic innego, jak efekt braku tego typu elementów. Firmy, jeśli są w posiadaniu takich towarów, niechętnie pozbywają się surowca, wolą zabezpieczać własne potrzeby – komentuje Jarosław Ogorzewski z łódzkiego Agrohandlu w Łodzi.

Jednak obecny trend wzrostowy nie oznacza, że za chwilę sytuacja nie miałaby się zmienić. Handel drobiem zawsze oznacza falujące ceny i krótkie wahnięcia, czy to w górę czy w dół. Zupełnie nie ma zainteresowania zakupem szlachetniejszych elementów, takich jak filety z piersi kurczaka czy indyka.

Tyle giełdy towarowe i biura maklerskie. A jak wygląda sytuacja na wolnym rynku? Wiele zakładów zdecydowało się na wyraźne podwyżki surowca. Ale zmiany w cennikach w górę zanotowaliśmy tylko w małych, prywatnych ubojniach. Dużo oporniejsze są większe firmy, choć i tu zaczyna się mówić o podwyżkach.

Zmiany wymusza brak towaru. W tym tygodniu za brojlery w umowach kontraktacyjnych, hodowcy dostają od 2,80 do 3,15 złotych za kilogram netto. Na wolnym rynku stawki zdecydowanie wyższe – od 3,5 do 4,00 złotych za kilogram.
W górę idą także ceny skupu indyków. Indory są wyceniane na 4,07 – 4,50 zł za kilogram. Indyczki poniżej tych stawek, w granicach 3,69 – 4,05 zł za kilogram netto.

Podobał się artykuł? Podziel się!