Dużo mówi się ostatnio o zagrożeniu, jakie wynika z możliwości korzystania z prawa pierwokupu ziemi przez Agencję Nieruchomości Rolnych. Przypomnieliśmy niedawno o warunkach, na jakich ANR korzysta z tego prawa.

W ostatnich trzech latach ANR skorzystała z prawa pierwokupu zaledwie w 33 przypadkach, nie wykupiła nawet 2 tys. ha, a wydała na pierwokup trochę ponad 52 mln zł. Jak z tego wynika, płaciła za ha ok. 26 tys. zł. W 2015 roku średnia cena państwowych gruntów sprzedawanych przez Agencję Nieruchomości Rolnych wyniosła 29,5 tys. zł za 1 ha. Jeszcze droższa była ziemia na wolnym rynku – średnia cena sprzedaży 1 ha w obrocie prywatnym osiągnęła poziom 38,6 tys. zł.

Agencja płaci dużo? Dużo. A czy za dużo? Zapytaliśmy w ANR o zasady wyceny ziemi, kupowanej w ramach pierwokupu.

„Na 1904 ha ANR kupiła 1265 ha w 2015 r., gdy średnia cena gruntów państwowych wyniosła 29,5 tys. za 1 ha. Ponadto, jak już pisaliśmy w poprzedniej odpowiedzi, Agencja decydując się na skorzystanie z prawa pierwokupu bierze pod uwagę występowanie m.in. znacznego popytu okolicznych rolników indywidualnych na grunty rolne na danym terenie. A tam gdzie występuje <znaczny> popyt, można oczekiwać, że również ceny mogą odbiegać od średniej i to raczej w górę. Ponadto grunty o przydatności rolniczej, a na takich zależy rolnikom, zazwyczaj mają dobry rozłóg, chociażby średniej klasy bonitację gleby, są dobrze skomunikowane itp. Takie działki są również droższe niż średnia dla całej powierzchni gruntów sprzedanych z ZWRSP. Dlatego uważamy, że Agencja nie kupuje drogo, ale po rynkowych, uzasadnionych cenach.”