Która z tych funkcji zwycięży, której roli pełnionej przez ziemię powinniśmy zapewnić priorytet? Uregulowanie zasad obrotu ziemią - nie tylko sprzedaży, ale i dzierżawy - jest koniecznością, niezależną od stworzenia systemu ochrony przed wykupieniem jej przez bogatszych od nas cudzoziemców. I jakiż to optymista zakładał przed akcesją, że już w 2016 r. zrównamy się w możliwościach nabywania ziemi z inwestorami zachodnimi?

W sierpniu, tuż po sejmowym wystąpieniu premiera Donalda Tuska, zapowiadającym prace rządu planowane do końca kadencji, głos zabrał minister Marek Sawicki. Wśród pięciu problemów, których rozwiązanie zapowiedział, było uregulowanie sprzedaży ziemi.

- Ostatnia ważna sprawa, którą chcę przeprowadzić legislacyjnie jeszcze jesienią tego roku, to kwestia sprzedaży ziemi - mówił. - To jest kwestia ograniczenia spekulacji ziemią rolniczą i pełnego zabezpieczenia jej przed zakupem przez cudzoziemców w roku 2016. Dlatego te rozwiązania, te propozycje legislacyjne, które w tej chwili są już w Sejmie, będą jeszcze przez ekspertów Ministerstwa Rolnictwa i świata nauki wzmacniane, żebyśmy mieli system na wzór systemu francuskiego, niemieckiego. Ziemia rolnicza powinna być sprzedawana rolnikom i nie najważniejszą sprawą przy sprzedaży powinna być cena. Ważniejszą sprawą powinna być tworzona struktura, tworzony potencjał ekonomiczny, możliwość usamodzielnienia się konkretnego gospodarstwa, urynkowienia go, usamodzielnienia ekonomicznego.

Ale myliłby się ten, kto sądziłby, że rząd chociaż przygotował, jeśli już nie "przeprowadził legislacyjnie", własny projekt przepisów. A mamy zimę.

Na rozpatrzenie wciąż czekają w Sejmie jedynie dwa projekty poselskie: PiS (wpłynął 1 lutego 2013 r.) i PSL (z lipca 2014 r.).