PARTNERZY PORTALU
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl

Nieziemsko trudny problem ziemi

Nieziemsko trudny problem ziemi

Autor: Marzena Pokora-Kalinowska

Dodano: 31-01-2015 09:49

Tagi:

Ziemia - terytorium Polski, podstawa wyżywienia jej obywateli. Ale także możliwość lokaty kapitału.



Która z tych funkcji zwycięży, której roli pełnionej przez ziemię powinniśmy zapewnić priorytet? Uregulowanie zasad obrotu ziemią - nie tylko sprzedaży, ale i dzierżawy - jest koniecznością, niezależną od stworzenia systemu ochrony przed wykupieniem jej przez bogatszych od nas cudzoziemców. I jakiż to optymista zakładał przed akcesją, że już w 2016 r. zrównamy się w możliwościach nabywania ziemi z inwestorami zachodnimi?

W sierpniu, tuż po sejmowym wystąpieniu premiera Donalda Tuska, zapowiadającym prace rządu planowane do końca kadencji, głos zabrał minister Marek Sawicki. Wśród pięciu problemów, których rozwiązanie zapowiedział, było uregulowanie sprzedaży ziemi.

- Ostatnia ważna sprawa, którą chcę przeprowadzić legislacyjnie jeszcze jesienią tego roku, to kwestia sprzedaży ziemi - mówił. - To jest kwestia ograniczenia spekulacji ziemią rolniczą i pełnego zabezpieczenia jej przed zakupem przez cudzoziemców w roku 2016. Dlatego te rozwiązania, te propozycje legislacyjne, które w tej chwili są już w Sejmie, będą jeszcze przez ekspertów Ministerstwa Rolnictwa i świata nauki wzmacniane, żebyśmy mieli system na wzór systemu francuskiego, niemieckiego. Ziemia rolnicza powinna być sprzedawana rolnikom i nie najważniejszą sprawą przy sprzedaży powinna być cena. Ważniejszą sprawą powinna być tworzona struktura, tworzony potencjał ekonomiczny, możliwość usamodzielnienia się konkretnego gospodarstwa, urynkowienia go, usamodzielnienia ekonomicznego.

Ale myliłby się ten, kto sądziłby, że rząd chociaż przygotował, jeśli już nie "przeprowadził legislacyjnie", własny projekt przepisów. A mamy zimę.

Na rozpatrzenie wciąż czekają w Sejmie jedynie dwa projekty poselskie: PiS (wpłynął 1 lutego 2013 r.) i PSL (z lipca 2014 r.).

POSŁOWIE PROPONUJĄ...

Ten pierwszy projekt najważniejszą treść zawarł w preambule, zgodnie z którą nabywcą nieruchomości rolnej może być wyłącznie rolnik indywidualny, który osobiście prowadzi lub zamierza utworzyć i osobiście prowadzić gospodarstwo rodzinne. Został skrytykowany w opinii rządowej. "W projektowanym art. 2a ust. 1 i 2 ustawy wprowadzono zasadę, zgodnie z którą nabywcą nieruchomości rolnej może być wyłącznie rolnik indywidualny, który osobiście prowadzi lub zamierza utworzyć i osobiście prowadzić gospodarstwo rodzinne oraz, że nabycie nieruchomości rolnej może nastąpić jedynie w celu utworzenia, bądź powiększenia gospodarstwa rodzinnego z zachowaniem jego normy obszarowej określonej w art. 5 ust. 1 pkt 2 ustawy. Tego rodzaju postulat jest zbyt radykalny. Wyłączono w ten sposób możliwość nabycia nieruchomości rolnych przez Skarb Państwa, jednostki samorządu terytorialnego, czy też spółdzielnie produkcji rolnej, chociaż z art. 3 ust. 5 ustawy wprost wynika możliwość nabycia nieruchomości rolnych przez te podmioty" - ocenił rząd. Skrytykował też pomysł utrudnienia zbycia gospodarstwa: "W projektowanym art. 2a ust. 3 i 4 ustawy przewiduje się, iż nabywca nieruchomości rolnej jest obowiązany prowadzić gospodarstwo rolne obejmujące tę nieruchomość przez okres co najmniej 10 lat od dnia jej nabycia. W okresie tym nieruchomość nie może być zbyta, obciążona ani oddana w użytkowanie innym osobom, z tym że sąd, na wniosek osoby zainteresowanej, może zezwolić na dokonanie powyższych czynności przed upływem 10 lat, jeżeli wynika to z przyczyn losowych, niezależnych od nabywcy. Naruszenie powyższych uregulowań ma powodować nieważność czynności prawnej. Wyłączenie rozporządzalności przedmiotowymi nieruchomościami przez okres 10 lat nie wydaje się być słusznym rozwiązaniem".

Dla równowagi powiedzmy, że projekt PSL negatywnie ocenił NSZZ RI "Solidarność". Jan Białkowski, autor opracowania "Dlaczego PSL przegrywa polskie rolnictwo?", zauważył:

"Projekt przewiduje utworzenie rejestru nieruchomości rolnych, który będzie prowadziła Agencja Nieruchomości Rolnych. Rejestr zawierałby informacje o nieruchomościach rolnych obejmujące między innymi dane dotyczące podmiotu będącego właścicielem nieruchomości rolnej, a w przypadku, gdy nieruchomość ta albo jej część jest przedmiotem posiadania podmiotu innego niż właściciel, także dane posiadacza.

Sprzedaż nieruchomości rolnej albo jej części wchodzącej w skład gospodarstwa rolnego miałaby odbywać się za pośrednictwem Agencji, która w imieniu i na rzecz zbywcy oferowałaby ją do sprzedaży za ustaloną z nim cenę. (...) W przypadku zbycia przez Agencję nieruchomości rolnej albo jej części za cenę wyższą od ustalonej ze zbywcą albo ustalonej przez sąd, Agencja zatrzymywałaby połowę nadwyżki. (...) Projekt przewiduje również zmiany w innych ustawach, np. w ustawie z dnia 3 lutego 1995 r. o ochronie gruntów rolnych i leśnych - zakłada się wprowadzenie corocznych kontroli wykonywania, obowiązków utrzymania w dobrej kulturze rolnej użytków rolnych, przez ich właścicieli. Coroczną kontrolę w okresie wegetacji roślin miałby przeprowadzać wójt gminy, z udziałem przedstawicieli izb rolniczych. Cóż, widocznie grupa posłów PSL doszła do wniosku, że głównym problemem polskich rolników jest niedobór kontroli. (...) Trudno oprzeć się wrażeniu, że dla wnioskodawców zabezpieczenie interesów państwa i polskich rolników, nie jest celem najistotniejszym. Raczej bardziej chodzi o zabezpieczenie dochodów instytucji, która tworzy wiele miejsc pracy dla członków partii rządzących i ich rodzin".

...I CZEKAJĄ NA PROPOZYCJE

Listopadowa debata nad proponowanymi zmianami w Konstytucji dotyczącymi lasów dała impuls do wywołania w Sejmie problemu ochrony polskiej ziemi. Zabierając głos, poseł Cezary Olejniczak z SLD wyraził żal, że w odpowiednim czasie nie powstało... państwowe przedsiębiorstwo rolne.

- Mam żal do tych, którzy wcześniej, szczególnie na przełomie 1989 r. i 1990 r., likwidowali PGR-y - mówił poseł. - Dlaczego nie poszli tym tropem, który wybrano w przypadku polskiego gospodarstwa leśnego Lasy Państwowe? PGL, a PGR różniło się tylko jedną literką. Dlaczego nie poszli po rozum do głowy i nie utworzyli na wzór Lasów Państwowych polskiego gospodarstwa rolnego, nie wiem, polska ziemia? Dzisiaj nie debatowalibyśmy na ten temat, co dalej z polską ziemią, w komisji rolnictwa - tu są członkowie Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi - co będzie. Staniemy też przed dylematem w komisji rolnictwa, co zrobić, żeby tak zmienić ustawę, tak ją usprawnić, aby ziemia, która została w zasobie Skarbu Państwa, trafiła do polskich rolników.

Poseł nie przewidywał, że kwestie ochrony polskiej ziemi będą rozstrzygnięte prędko:

- To jest wyzwanie dla tego Sejmu, nie uciekniemy przed nim. Do października przyszłego roku musimy to rozstrzygnąć tu, w tej Izbie.

I nie wiadomo, czy stwierdzenie to stanowi doping do podjęcia prac nad tym najwyraźniej niewygodnym tematem, czy raczej uspokojenie sytuacji, skoro stan obecny może trwać jeszcze przez rok...

Ale nie wszyscy są tego samego zdania. Zdaniem niektórych trzeba działać szybciej.

A powodem takiego pilnego zajęcia się sprzedażą ziemi ma być fakt, że od maja 2016 r. przestaną obowiązywać ograniczenia dla cudzoziemców chętnych do kupna polskiej ziemi.

Podobnie jak tuż przed akcesją do UE jesteśmy zatem w przededniu rozwiązywania spraw gospodarowania nieruchomościami Skarbu Państwa i ziemią w ogóle w kontekście sprzedaży ziemi cudzoziemcom - i to znów pod presją czasu, "rzutem na taśmę". Czy to dobre połączenie problemów, za trudnych do rozwiązania nawet pojedynczo? Dlaczego nie uregulowaliśmy wcześniej tych spraw - i dlaczego nie regulujemy ich teraz, skoro czasu pozostało tak niewiele? Czy nie grozi nam znów przyjęcie rozwiązań nieprzemyślanych, nieskutecznych, wadliwych?

A tak negatywnie ocenia obecnie obowiązujące przepisy mające chronić polską ziemię przed cudzoziemcami nie byle kto, bo Najwyższa Izba Kontroli.

CUDZOZIEMCY KUPUJĄ...

Prezes Najwyższej Izby Kontroli Krzysztof Kwiatkowski, przedstawiając w Sejmie sprawozdanie z działalności NIK, przypomniał wyniki kontroli potwierdzającej niekontrolowaną sprzedaż ziemi cudzoziemcom: dane Ministerstwa Spraw Wewnętrznych są 3-4-krotnie zaniżone w stosunku do rzeczywistego stanu posiadania polskich gruntów przez cudzoziemców. Stwierdził, że NIK czeka na zmianę prawa:

- Dla nas jest to bardzo ważna kontrola, bo w Polsce obowiązują określone przepisy prawa, przynajmniej do momentu, kiedy to, co wynegocjowaliśmy, wstępując do Unii Europejskiej, w zakresie ochrony gruntów rolnych przed zakupem przez cudzoziemców, obowiązuje. Trzeba się twardo tego trzymać. Wiem, że w Sejmie trwają dyskusje, czy w tym zakresie jeszcze nie wprowadzić nowych rozwiązań prawnych, które zakres kontroli nad sprzedażą ziemi będą doprecyzowywać. Dla nas było rzeczą absolutnie zaskakującą, że dane resortu, mówię o Ministerstwie Spraw Wewnętrznych, według nas są 3-, 4-krotnie zaniżone w stosunku do rzeczywistegostanu posiadania polskich gruntów przez cudzoziemców. Bardzo wyraźnie formułowaliśmy wnioski, także w kontekście zmian przepisów prawa, i będziemy kibicować, żeby parlament te zmiany jak najszybciej wprowadził.

Zaniepokojona jest nie tylko NIK. Od maja czeka na sejmową debatę podpisany przez dwa miliony obywateli wniosek o przeprowadzenie referendum. Drugim pytaniem referendum miałoby być: "Czy jesteś za zobowiązaniem rządu do pilnych renegocjacji Traktatu Akcesyjnego w zakresie wolnego obrotu ziemią dla obcokrajowców w Polsce uwzględniając, iż stanowisko rządu do zmiany w traktacie powinno być następujące: zakup polskiej ziemi przez obcokrajowców będzie możliwy od roku, w którym siła nabywcza średniej pensji Polaka będzie stanowiła minimum 90 proc. średniej siły nabywczej mieszkańców pięciu najbogatszych państw Unii Europejskiej?"

W marcu wydawało się już nawet, że powstanie projekt rządowy - założenia do niego MRiRW przesłało do Krajowej Rady Izb Rolniczych, aby otrzymać ocenę: "propozycje przedstawione do opiniowania według samorządu rolniczego nie stanowią w obecnym kształcie podstawy do wprowadzenia zmian w obowiązujących w naszym kraju przepisów prawnych. Są to jedynie tezy wybrane z kilku innych projektów aktów prawnych, wykorzystujące poselskie propozycje zmian - niektóre przyjęte już po kolejnych czytaniach w sejmowej Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Wymienione w dokumencie poselskie projekty ustaw były opiniowane przez izby rolnicze. W związku z tym, w opinii Zarządu KRIR, istnieje konieczność opracowania i przekazania do opinii samorządu rolniczego rządowego projektu zmian w wymienionych w przesłanych propozycjach ustawach".

...A ROLNICY CZEKAJĄ

Rolnicy chcą kupować ziemię - i powinni to robić, zważywszy niekorzystną wciąż strukturę gospodarstw, których połowa liczy mniej niż 5 ha. Skąd ją brać? Ano można tylko z dwóch źródeł: z zasobu państwowego i z rynku wtórnego.

Mało owocna okazała się nowelizacja ustawy o gospodarowaniu nieruchomościami rolnymi Skarbu Państwa sprzed trzech lat, zakładająca sprzedaż rolnikom 30 proc. ziemi wyłączonej z dzierżaw: jak wynika z danych ANR, dzierżawcy w ciągu 2012 i 2013 r. kupili prawie 10 razy więcej ziemi, niż przekazano jej do zakupu dla rolników po wyłączeniu owych 30 proc.

Teraz wiele wskazuje na to, że zabierzemy się za zmiany strukturalne - nie dysponując już ziemią z zasobu państwowego i nie zajmując się zbyt wnikliwie wpływem rozdysponowanej przez ANR ziemi na strukturę agrarną i nie analizując, gdzie trafiła ziemia z zasobu.

W tym stanie rzeczy ważne staje się także sprzedawanie ziemi przez rolników. Kto odsprzeda? Być może rolnicy indywidualni, zwłaszcza ci, którzy mają małe gospodarstwa - z punktu widzenia potrzeb rolnictwa intensywnego byłoby to potrzebne, z punktu widzenia realiów społeczno-gospodarczych jest raczej trudno wyobrażalne.

Europejski Fundusz Rozwoju Wsi Polskiej zaprezentował raport "Przemiany strukturalne rolnictwa w krajach Unii Europejskiej. Wyzwania dla Polski" analizujący, jak państwo miałoby interweniować w strukturę agrarną - gdyby miało to robić. A czy w ogóle powinno? Bezsprzecznie trzeba zadbać, aby ziemia była uprawiana - i to tak, aby zapewnić żywność.

Zaproponowano - wzorem uregulowań francuskich - zastosowanie autoryzacji prowadzenia działalności rolniczej. Decyzje miałby podejmować starosta powiatu. Organem doradczym byłaby dla niego powiatowa komisja ds. struktur rolnych, w której składzie byliby przedstawiciele związków rolników, izby rolniczej, KRUS, agencji rolnych, banków, stowarzyszeń konsumentów i ochrony środowiska oraz wydziałów starostwa.

Stworzony system zakłada przedkładanie programów produkcyjnego zagospodarowania przejmowanych gruntów wraz ze zobowiązaniem do ich realizacji. Wszystkie osoby przejmujące grunty rolne na podstawie każdego zdarzenia prawnego miałyby mieć obowiązek posiadania kwalifikacji rolniczych.

Starosta wydając swoją decyzję, odnosiłby się do powierzchni referencyjnej gospodarstwa rolnego - ustalanej indywidualnie dla każdego powiatu. Autoryzacji wymagałoby przeniesienie własności nieruchomości, którego efektem byłoby nieosiągnięcie minimalnego progu powierzchni referencyjnej lub przekroczenie go.

Niedopełnienie obowiązku autoryzacji oznaczałoby niemożność wpisania transakcji do ksiąg wieczystych.

Wtedy natomiast, kiedy system na szczeblu powiatu nie zakończyłby się pozytywną decyzją, za zgodą zbywcy sprawa przeniesienia własności trafiałaby na szczebel wyższy.

Koordynować działalność powiatu miałyby wojewódzkie jednostki kształtowania struktur rolnych (utworzona spółka z o.o. lub zreorientowana ANR). Przedmiotem ich działalności byłoby pośrednictwo w obrocie nieruchomościami rolnymi oraz skup nieruchomości na wolnym rynku, w tym z prawem pierwokupu. Pozyskane grunty tworzyłyby zasób JKSR podlegający dalszemu rozdysponowaniu. Koszt działalności byłby pokryty wpływami za usługi JKSR (marża z pośrednictwa, ekspertyzy i wyceny, prowadzenie informacji ofertowej).

Takie zasady miałyby dotyczyć również ziemi dzierżawionej.

Czy minister Sawicki z przedstawieniem własnego projektu czekał na taką propozycję? Czy przedstawi inną?

Artykuł pochodzi z miesięcznika Farmer, wydanie nr 12/2014

Podobał się artykuł? Podziel się!
×

WSZYSTKIE KOMENTARZE (19)

  • kitamicha 2016-03-01 15:45:20
    @rolnik z wielkopolski , jak ci tak zle w tej Unii Europejskiej to dreptaj do Kazachstanu na Bialorus albo błagaj Putina o obywatelstwo. Napewno tam bedzie ci lepiej przez rok potem wrócisz na kolanach z powrotem. Jakos imigranci z Syrii tam się nie pchają tylko do UNii idą.
  • Rolnik z Wielkopolski 2015-04-04 00:25:54
    A ja w tym temacie proponuję jak również przed wyborami usiąść przed ekranem komputera do lektury:
    1. Dr. Radth - Polityczne perspektywy UE / tłumaczenie literowe PL 1 godz. 32 min./
    2. Kto rządzi UE /1 godz. 25 min. - lektor/
    3. Dzisiejsza brukselska Unia Europejska
    4 Kartel farmaceutyczny /odcinki 1,2,3 i 4 po 15 minut tł. literowe PL/
    5 Wywiad z Dr. Mathiasem Radthem przeprowadzonym przez BCN / 35 min napisy PL/
    6. Walter Hasllstein - wybitny nazistowski prawnik i główny arhitekt UE /tekst polski/
    7. Wezwanie Dr. Radtha do mieszkańców Niemiec, Europy i świata /tłumaczenie literowe/
    8. Nazistowskie korzenie brukselskiej UE /jest to recenzja wydanej książki o tym tytule do
    nabycia na Allegro trzech autorów 277 stron/
    Ponadto dostępne publikacje autorstwa Henryka Pająka pt. - Polska w bagnie, Złodzieje milionów, Bestie końca czasu, A naród śpi oraz Piąty rozbiór Polski.
    Dowiecie się /a jest to wszystko na You tube nie do usunięcia/ przed czym ostrzegał były wice- minister rolnictwa Pan Jacek Soska jeżdżąc po kraju z prelekcjami, ale kto Go słuchał.
    Dzisiaj wielkie rozczarowanie. Miał być dobrobyt. Młodzież miała zagwarantowaną pracę. Chłopu polskiemu Unia miała gwarantować fury pieniędzy, a to wszystko jakim kosztem?
    Po tej lekturze w zbliżających się wyborach i jednych i drugich w jesieni zagłosujmy głową a nie nogami. Pozdrawiam.


  • rolnik 2015-02-02 21:26:47
    Kupił bym nawet 100ha, ale wszystko co jest do sprzedaży jest sprzedawane jako działka inwestycyjna, albo jako mikroskopijna (do 2000 metrów) działka budowlana za co najmniej 50zł za metr, a nierzadko przekraczają już 100zł za metr - już nawet nawet daleko od miasta. Nawet ANR zaczął się cenić i sprzedaje rolniczą ziemię po cenach zaporowych jako tereny inwestycyjne. W ustawie walnęli, że nie można odrolnić ziemi od klasy I do III. Ja bym dodał jeszcze IV bo to jest wbrew pozorom dobra ziemia (wystarczy dbać i nawozić).
    Co do obcokrajowców - nie mogli by kupić ziemi jeżeli nie urodzili się w Polsce, a jeżeli by chcieli mieć tu włości to tylko dzierżawa na X lat i o tylko z ograniczeniami co do wielkości i klasy bonitacyjnej. Nie żaden PGR, płatny rejestr, czy też narzucanie minimalnych i maksymalnych cen bo albo będzie gigantyczna rotacja gruntów miedzy właścicielami, albo nikt nie będzie skłonny ich sprzedawać.
  • bauer 2015-02-02 20:13:24
    Dobra dobra ..Wiele się mówi o ziemi z zasobów agencji.Spójżmy prawdzie w oczy kogo dziś stać na 50 czy 100 h ??? A okazyjnie 1 h czy 2 od rolnika co likwiduje szło by kupić Tylko jest jeden problem wszystko co na wsi się sprzedaje jest sprzedawane jako działka budowlana ,,też zauważyliście że wsie są coraz większe??? I nieważne czy działka jest kilometr w polu domy i tak stoją w tym moim zdaniem tkwi problem !!!! na zachodzie europy wsie są w zwartej zabudowie dom obok domu a u nas ??? dom tam dwa tam byle by działke jako budowlaną sprzedać !!!! a Zasoby gminy wszystko sprzedają jako inwestycyjne żeby więcej skasować więc może się tym zajmijmy a nie wielkimi połaciami o których można pomarzyć
  • quetzalcoatl 2015-02-02 15:05:17
    Nie mam nic przeciwko wprowadzeniu regulacji uniemożliwiających zakup polskiej ziemi obcokrajowcom. Natomiast ingerencje w podstawowe prawa właściciela - typu konieczność uzyskania zgody na przeprowadzenie transakcji czy narzucanie ceny - uważam za głupie i naiwne. Jeżeli ustawa w takim kształcie weszłaby w życie, to - jeśli chodzi o moje okolice, w których ziemia kosztuje 100 - 130 tys / ha, obrót nią zostanie zatrzymany na amen. Nikt po prostu nie sprzeda jej za jakąś narzuconą średnią cenę czterdziestu paru tysięcy. Nie wierzę jednak w możliwość zaistnienia takich rozwiązań - i na tym polega naiwność ich twórców. Ostatnio czytałem stenogram z obrad Komisji Konstytucyjnej, dotyczących PSL - owskiego projektu ustawy o obrocie gruntami rolnymi. Prawnicy Biura Analiz Sejmowych i MSZ uznają poszczególne zapisy za sprzeczne z konstytucja i prawem UE, ale posłowie zootechnik Kłopotek i rolnik Kalemba każą im spróbować nabyć ziemie we Francji i porozmawiać z rolnikami w zachodniopomorskiem. Pewnie to ich przekona, że się mylą i tego, że władza narzuci właścicielowi cenę, za jaką sprzeda swa nieruchomość nikt - włącznie z Trybunałem Konstytucyjnym - nie zakwestionuje!
    Gratuluję intelektu, Panie Kalemba. Czegoś takiego nie wymyśliłby sam mistrz Bareja! Pan Sawicki także gdziekolwiek się znajdzie, zachwala zapisy nowego prawa, autorstwa kolegów z PSL. Póki co - Panie ministrze - projekt ten setnie ubawił komentujących go internautów. Gorzej, gdy - jeśli ktoś wam nie przetrze oczu i ten gniot wejdzie w życie - ze śmiechu doznają rewelacji ze strony układu trawiennego sędziowie TK. Dla ciekawych inteligencji i polotu reprezentantów narodu z ramienia PSL zamieszczam link.
    http://orka.sejm.gov.pl/zapisy7.nsf/0/9297DC0C93E7FD61C1257DAB00514DA0/%24File/0402207.pdf
  • rolnik z 140 ha 2015-02-02 00:18:50
    Jak czytam wasze wpowiedzi to mysle ze gowno macie ,a nie ziemie
    Jak w rolnictwie ma byc dobrze jak rolnicy wrogami sa w wlasnej wsi, a nie razem.
    Co do polskiej ortografi nie mam scionki
  • bamber 2015-02-01 21:42:43
    Z regulacji w naszym kraju jeszcze nigdy nic dobrego nie wynikło. Boję się sytuacji w której urzędnik będzie decydował kto kupuje ziemię. Wysokie ceny na przetargach to efekt z jednej strony niskiej podaży ziemi a z drugiej za niskiej pierwszej wpłaty, którą należałoby podnieść z 10 do minimum 20%. Ponadto ANR powinna sprzedawać ziemię dzierżawcom nie na podstawie wyceny rzeczoznawców, które z reguły są śmiesznie niskie a wycenić każdy grunt na przetargu, po czym zaproponować dzierżawcy wykup w ramach pierwokupu po cenie wylicytowanej na przetargu. W przypadku rezygnacji kupowałby rolnik, który wygrał przetarg. Gdyby dzierżawcy musieli kupić ziemię po rynkowych cenach, wykupili by prawdopodobnie 30-50% bo na więcej nie byłoby ich stać. Podaż byłaby o wiele wyższa, ceny niższe i byłoby sprawiedliwie. Teraz my zażynamy się kupując ziemię po 100 tys/ha spłacając ją przez 30 lat a dzierżawcy w białych kołnierzykach kupują lepsze kawałki za 40tys.
  • bawoł 2015-02-01 18:33:10
    Projekt ciekawy, na pewno zapobiegnie dalszej spekulacji i wzrostowi cen, byc może przyczyni się nawet do spadku cen ziemi, szkoda, że nie wprowadzili go przed 2004 rokiem byłaby dzis ziemia w rozsądnych cenach do 20 tys. za ha, nie byłoby spekulacji, ale widocznie państwo chciało dobrze sprzedać swoje zasoby w dobrej cenie, a teraz jak ten co kupił za gruba kasę kiedykolwiek bedzie chciał sprzedać to cóz dostanie grosze, ale to juz nikogo nie obchodzi. Widocznie ci co mieli na tym zarobić już swoje sprzedali, a z chołotą jak zwykle żaden rząd się nie liczy im tylko kredyty zostaną do sppłaty.
  • normal 2015-02-01 13:07:00
    problem oczywiście złożony...
    ciekawy jestem bardzo, czy wszyscy którzy pokupowali na ograniczonych, nie oszukujmy się, z zamiarem zbycia z niemałym biciem (pomimo ściemniania, że to dla potomnych i rozwój gosp) będą lobbować za liberyzacją przepisów, czy ich zaciśnieniem
  • ukasz 2015-01-31 21:29:51
    nie kupi za grosze bo westa rodzinke psl wygryzło z posadek w agencjach rolnych i teraz tak ujada jak pies ten cały west
ZOBACZ WSZYSTKIE KOMENTARZE

PISZESZ DO NAS Z ADRESU IP: 54.80.68.137
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin serwisu

Zgłoś swoje propozycje zmian!


Dziękujemy za współpracę!