Nie wszyscy posłowie podzielają taką ocenę. Poseł Jarosław Sachajko mówił:

- Nowe regulacje, aby mogły efektywnie działać i przynieść zamierzony skutek, powinny przede wszystkim dążyć do zrównania pozycji producentów rolnych oraz przetwórców i pośredników. Chodzi o to, aby obydwie strony umowy były dla siebie równorzędnymi partnerami, którzy będą w stanie negocjować warunki umów na dostawy – wraz z cenami, terminami, ilością i jakością produktów – na identycznych, jednakowych zasadach. Tymczasem umowy dostawy towarów przez rolników są umowami adhezyjnymi, których warunki określa strona posiadająca silniejszą pozycję, czyli pośrednicy, hipermarkety, zagraniczne dyskonty. Umowa taka realizowana jest przez przystąpienie, czyli rolnik może zaakceptować przedstawioną, przygotowaną wcześniej umowę, której treść nie podlega negocjacji, albo zrezygnować z jej zawarcia i gdzie indziej szukać oferty w celu zbycia swoich produktów.

A z tym „gdzie indziej” nie jest łatwo. Poseł uznał więc projekt za tylko powierzchowny, zbyt mało umacniający pozycję rolnika:

- Rolnik nigdy nie ma gwarancji, że owoce jego kilkumiesięcznej pracy zostaną sprzedane za cenę, która pokryje chociażby koszty produkcji. Oczywiste jest, że rolnicy zdają sobie sprawę z ryzyka wykonywanego zawodu i wielu różnych czynników, takich jak chociażby warunki atmosferyczne, które mają wpływ na dochodowość prowadzonej działalności. Nie uzasadnia to jednak obecnego problemu rolników, jakim jest ich mała zdolność negocjacyjna, słaba pozycja w łańcuchu dostaw żywności. Ministerstwo, proponując obowiązkowe umowy, kary dla nabywców czy nadzór ze strony Agencji Rynku Rolnego, nie wzmacnia pozycji rolników, a jedynie utrwala obecny stan rzeczy, uznając rolników za słabszą stronę umowy.

Poseł wskazał drogę poprawy sytuacji:

- Umożliwi to jeden prosty krok, a mianowicie zezwolenie na sprzedaż produktów rolnych w ramach rolniczego handlu detalicznego do lokalnych sklepów, stołówek, restauracji. Projekt ustawy pozwalający na tego rodzaju sprzedaż został złożony przez klub Kukiz’15 i mam nadzieję, że Wysoka Izba wkrótce się nad nim pochyli.

Ponieważ projekt utknął w pracach sejmowych, a zważywszy negatywne podejście do niego Ministerstwa Rolnictwa jego sytuacja jest trudna, poseł złożył „poprawkę, która ułatwi życie rolnikom i małym sklepom, których rocznie ginie w Polsce od 5 do 7 tys.”