Międzynarodowa Koalicja dla Ochrony Polskiej Wsi popiera protest rolników w Szczecinie. Sir Julian Rose, prezes ICPPC, tak ocenił sytuację: - W Polsce mamy 1,5 miliona gospodarstw rodzinnych. Są one powiernikami polskiej wsi oraz łańcucha pokarmowego, a mimo to są one zagrożone. Przyszłość tych rolników może być zagwarantowana jedynie przez rząd, który dostrzeże i odpowie na ich usilne wołania.

- Chodzi o zniszczenie konkurencji - w tym wypadku zagrożeniem dla agrobiznesu są małe i średnie gospodarstwa rodzinne, które są niezależne, produkują najlepszą żywność i jej nadwyżki chcą sprzedawać lokalnie - dodaje Jadwiga Łopata, incjatorka ICPPC, która ma małe gospodarstwo pod Krakowem.

Wcześniej list w tej sprawie skierował do premiera Donalda Tuska Simon Fairlie, redaktor naczelny The Land Magazine z Wielkiej Brytanii:

„Byłem zdziwiony, kiedy usłyszałem, że mali rolnicy w Polsce nie mogą przetwarzać własnej żywności, jeśli nie zainwestują w wyposażenie, które jest zbyt drogie dla właściciela małego gospodarstwa - napisał. - U nas w Wielkiej Brytanii zachęca się do przetwórstwa przyzagrodowego na małą skalę, a wymogi sanitarne są łagodniejsze dla żywności produkowanej w gospodarstwach i sprzedawanej lokalnie, ponieważ drogę takiej żywności można łatwiej prześledzić niż produktów sprzedawanych na rynku przemysłowym. W Wielkiej Brytanii mleko niepasteryzowane może być butelkowane i sprzedawane tylko w gospodarstwie, ponieważ uważa się, że to jest bezpieczniejsze.

Polska jest znana w Wielkiej Brytanii z kiełbas, kiszonek i innych produktów wytwarzanych w gospodarstwach. Wzywam Pana do zmiany przepisów tak, aby zachęcały one rolników i wspomagały przetwórstwo przyzagrodowe na małą skalę.”