W każdym szkoleniu może uczestniczyć nie więcej niż 30 osób. Przez trzy dni rolnicy poznają teorię a na koniec w konkretnym gospodarstwie sprawdzają jak daleka jest ona od praktyki. Zdaniem pracowników ośrodków doradztwa rolniczego nie ma się czego obawiać. Aby spełniać zasady wzajemnej zgodności czy inaczej mówiąc kontroli krzyżowych wystarczy dbać o środowisko.

Małgorzata Borowa, ODR Tarczyn: - „Jest to powiązanie minimum standardów jakie rolnicy musza spełniać w zakresie ochrony środowiska dobrostanu zwierząt, zdrowia publicznego ludzi i zwierząt i kodeksu dobrej praktyki rolniczej z jednolita płatnością”.

Na przygotowanie jest jeszcze czas, bo nowe zasady zaczną obowiązywać za kilka lat. Czy będzie to łatwe czy trudne zdania rolników są podzielone.

Monika Ostrowska, Racibor: - „Coraz większe są wymagania i coraz więcej trzeba wiedzieć na ten temat i takie szkolenia jak to obecne bardzo dużo daje, bo ja się dowiedziałam, że jakieś trzeba mieć szafy specjalne na przetrzymywanie oprysków czy opakowań po opryskach”.

Mieczysław Pobutkiewicz, Kopana: - „Nie ma się czego bać, wiele rzeczy było znanych jest to takie ogólne przypomnienie pewnych zasad, pewnych warunków, które nas czekają”.

Hubert Filipiak, Rembertów: - „To jest tylko szczegółowe dopracowanie ewentualnych braków, a tak to jesteśmy na poziomie europejskim nie ma się co bać ,nie mamy się czego wstydzić”.

Najwięcej wątpliwości mają producenci zwierząt. Ci, którzy nie spełniają jeszcze odpowiednich standardów muszą inwestować. Problem w tym, że nie mają z czego, bo do hodowli trzeba teraz dokładać.

Andrzej Perzyna, Wola Przypkowski: - „Strasznie duże wymagania są będzie trudno, to skojarzyć tak złączyć jedno z drugim, a zyski są nie za wielkie”.

Zdaniem rolników, najtrudniejsze będzie prowadzenie szczegółowej dokumentacji. I nie chodzi tu o samo wypełnianie dzienników upraw, czy oprysków, ale brak czasu.

Źródło: Dorota Florczyk/Agrobiznes