PRZEGLĄD PRASY: W ubiegłym roku powstało u nas 15 małych wiejskich przedszkoli. Mogły funkcjonować dzięki Fundacji im. Jana Korneńskiego, która zdobyła unijne pieniądze na ten cel. Fundacja płaciła za wyposażenie sal, przeszkoliła i zapłaciła nauczycielkom. O lokal musiała zadbać gmina. Były obawy, że rodzice nie będą chcieli wysyłać dzieci do wiejskich przedszkoli. Szybko jednak okazało się, że miejsc jest mniej niż chętnych – pisze Piotr Bruda.

Los wiejskich przedszkoli jest jednak niepewny. Umowy podpisane przez gminy z fundacją przewidują, że będzie ona wspierać finansowo przedszkola tylko do końca 2007 roku. Potem powinny je przejąć gminy. Z tym może być różnie. - Cały czas się zastanawiamy - mówi Alina Siwonia, wójt Rakowa. W jej gminie powstały dwa „unijne" przedszkola: w Bardzie i Ociesękach. Mieszkańcy są zadowoleni, niektóre mamy biorą dyżury i pomagają nauczycielce. - Ale gmina jest zadłużona, czekają nas duże inwestycje i trzeba liczyć każdy grosz - twierdzi Siwonia. Decyzja o dalszym losie przedszkoli w gminie Raków ma zapaść we wrześniu.

Nie wiadomo też, co będzie z „unijnymi" przedszkolami w gminie Mniów. Działają tam dwa: w Mniowie i Zaborowicach. Rodzice byli już u wójta w tej sprawie. Chcieliby, żeby przedszkole było czynne dłużej, nawet przez 10 godzin dziennie, i w soboty. W „unijnych" przedszkolach zwykle zajęcia trwają trzy lub cztery godziny, czyli 12 godzin tygodniowo. Nie ma jeszcze decyzji w tej sprawie. Skarbnik gminy musi najpierw obliczyć, jakie będą konsekwencje w budżecie - mówi Rafał Bednarczyk z Urzędu Gminy w Mniowie.

W gminie Bieliny nie mają żadnych wątpliwości. Tam powstały trzy „unijne" przedszkola: w Bielinach, Hucie Nowej i Lechowie. Sukces tych placówek sprawił, że władze zdecydowały się na otworzenie pięciu kolejnych: w Porąbkach, Hucie Podłysicy, Hucie Starej, Makoszynie i Belnie. Też skorzystano z funduszy unijnych. Przejmiemy te przedszkola. Koszty nie są takie ogromne. Lokal jest nasz, mamy już wyposażenie, płacimy tylko pensje nauczycielom. A korzyści są ogromne, bo dzieci, które chodzą do przedszkola, lepiej się rozwijają - mówi Sławomir Kopacz, wójt Bielin.

O przejęcie „unijnych" przeszkoli apeluje kurator oświaty. - Nie wyobrażam sobie, żeby gminy mogły wycofać się z ich prowadzenia. Jeśli już powiedziały „a", to muszą powiedzieć „b" i przejąć ośrodki - mówi kurator Janusz Sibiński. - Wiejskie przedszkola to ogromna szansa na wyrównanie szans edukacyjnych dzieci - dodaje.

Z danych Fundacji im. Komeńskiego wynika, że do przedszkoli chodzi tylko 9 proc. dzieci ze świętokrzyskich wsi. Średnia w UE to 80 proc.

Źródło: Gazecie Wyborczej – Kielce

Podobał się artykuł? Podziel się!