„Stonka, niszcząc ziemniaki, pozbawia nas podstawowego pokarmu, sprowadza nam głód” – ostrzegano Czytelników na łamach „Przysposobienia Rolniczego i Wojskowego” w 1947 r. (tytuł był kontynuacją wydawanego przed wojną „Przysposobienia Rolniczego”). I wielokrotnie przypominano: „(...) obowiązkiem każdego członka PRW [Przysposobienia Rolniczo-Wojskowego] jest udział w walce z tym szkodnikiem”.

Żuk z Kolorado
Stonka ziemniaczana pochodzi z Kolorado w Stanach Zjednoczonych (stąd też nazwa: żuk z Kolorado, kolorado lub chrząszcz kolorado), gdzie rozprzestrzeniła się w latach siedemdziesiątych XIX wieku. Do Europy została zawleczona na przełomie XIX i XX wieku. Wędrując z zachodu na wschód, pojawiła się też masowo w Polsce, gdzie zaczęła stanowić poważny problem w latach pięćdziesiątych.

Przez pierwsze dziesięciolecia PRL-u stonka traktowana była jako główny powód niedoborów na rynku żywności. Jej plagi tłumaczono jako „niesłychaną zbrodnię imperialistów amerykańskich” i wykorzystywano do propagandy politycznej. Chrząszcz ten miał zostać rzekomo zrzucony przez samoloty amerykańskie do Bałtyku, skąd wypełzł na polskie wybrzeże. Następnie – jak donosiła „Trybuna Ludu” – rozpoczął „wymierzone w socjalistyczną Polskę działania dywersyjno-sabotażowe w postaci zachłannej konsumpcji liści ziemniaków, uniemożliwiając w ten sposób dalszy wzrost bulw ziemniaczanych”. Władze komunistyczne wydały stonce bezlitosną wojnę, ogłaszając liczne uchwały, apele i okólniki, na których podstawie do walki włączono tysiące obywateli, regularnie przeczesujących plantacje ziemniaków w poszukiwaniu „ognisk stonki”. Do swego rodzaju „rozpracowania operacyjnego” tego chrząszcza przystąpili także funkcjonariusze resortu bezpieczeństwa publicznego.

Stonka atakuje Europę
W „Przysposobieniu Rolniczym i Wojskowym” (1947, nr 6) pisano: „Stonka korzysta z zaabsorbowania Europy wojną światową i zakłada w roku 1920 stałą bazę na terenie Francji.”, skąd rozpoczyna systematyczny podbój kontynentu europejskiego. „Europa broni się rozpaczliwie, mimo to jednak stonka zajmuje kraj za krajem” – donosił dr Jan Ruszkowski (1947, nr 8). Przed drugą wojną światową żuk z Kolorado opanowuje na stałe zachodnie granice Niemiec i „nawet przygotowana do podboju świata armia niemiecka zaledwie jest w stanie opóźniać jego parcie na wschód.” Po wojnie niemal w całych Niemczech występuje stonka, „a zwarty front jej hord” znajduje się w pobliżu polskiej granicy. „Polska musi bronić się skuteczniej od innych krajów, gdyż słaby rozwój przemysłu nie pozwala jej na współżycie ze stonką, wymagającą kosztownych oprysków ziemniaków. Polska musi zwyciężyć! Lub upadnie gospodarczo.” Ostrzegano Czytelników: „jeżeli przeoczymy te pierwsze desanty wroga i damy mu się rozmnożyć, wytępienie szkodnika przedstawia się beznadziejnie (…). A ziemniak – to podstawa naszego wyżywienia. Dlatego więc trzeba stale kontrolować pola ziemniaków, by na czas odkryć wroga i (…) zniszczyć go.”

Nadzwyczajny komisarz
Walka ze stonką była akcją państwową, kierowaną przez Naczelnego Nadzwyczajnego Komisarza, a prowadzoną przez wojewódzkich komisarzy, przy współpracy stacji ochrony roślin i komitetów walki ze stonką. Kraj podzielono na sektory, co miało ułatwiać dokładną kontrolę pól ziemniaczanych. „Rolnicy! Czuwajcie nad pojawem stonki. Donoście natychmiast, gdy ją znajdziecie” – wzywała M. Blockówna w artykule „Ziemniaki w niebezpieczeństwie” (1947, nr 6). – „Organizujcie pod fachowym kierownictwem stacji ochrony roślin kolumny do zwalczania stonki ziemniaczanej.” Prace te najlepiej przeprowadzać regularnie – najlepiej zbiorowo. „W razie znalezienia chrząszcza lub larwy należy natychmiast (do 24 godzin) zawiadomić o tym urząd gminy, dostarczając zebrane okazy (chrząszcze lub larwy) w butelce z wodą z dodatkiem niewielkim nafty lub zabite wrzątkiem. Nie wolno pod żadnym warunkiem zostawiać lub przesyłać żywych okazów. Krzak, pod którym znaleziono stonkę, oznaczyć wysokim kołkiem, żeby móc do niego trafić na polu.”Na łamach pisma informowano też o nadzwyczajnych instrukcjach zwalczania stonki, drukowano mapy, na których zaznaczano pozycje wroga, a także publikowano wiersze będące ostrzeżeniem przed imperialistycznym żukiem z Kolorado.

Maria Kownacka
Alarm
Do alarmowego dzwonka!...
Wciska się nasz wróg –
    – K t o?...
    – S t o n k a –
Groźny, straszliwy wróg!...
Ma żółty w paski puklerzyk –
– jak broszka na odpuście...
niszczyciel!!! – głód straszny szerzy –
    jeżeli go dopuścić!
Więc baczność! znowu są znaki!
Uwaga! Uwaga! – nadchodzi!...
Uwaga! Strzec ziemniaki!!!
– Nie damy się ogłodzić!!!

Źródła "Farmer" 12/2006