Ustawa o finansach publicznych została uchwalona w pod koniec sierpnia zeszłego roku. Ale dopiero teraz po przeszło roku różne instytucje coraz głośniej przeciwko niej protestują. Są wśród nich między innymi szkoły rolnicze. Nie dość, że będą musiały zlikwidować rachunek dochodów własnych to jeszcze stracą gospodarstwa pomocnicze. Co to oznacza w praktyce tłumaczy wiceminister rolnictwa Tadeusz Nalewajk:- wszystkie dochody uzyskiwane przez jednostki jaką są szkoły muszą być odprowadzane do ministerstwa finansów. Rozumiem, że nie ma wielkiego entuzjazmu wśród dyrektorów tych szkół.

Gospodarstwa pomocnicze umożliwiały szkołom praktyczna naukę przyszłych rolników, a jednocześnie uzyskanie dochodów z produkcji roślinnej czy zwierzęcej. Teraz w ich miejsce powstaną „rolnicze pracownie dydaktyczne” włączone w strukturę szkoły. A każdy wypracowany przez nie dochód (także dopłaty bezpośrednie) trzeba będzie przekazać ministrowi Rostowskiemu. Rachunek dochodów własnych umożliwia nam utrzymanie finansowanie produkcji rolniczej. To co po prostu sprzedajmy mleko, pszenice, rzepak te pieniądze mogą wraca do tej działalności i utrzymać te gospodarstwa - mówi wzburzony Ryszard Kawczyński z zespołu szkół rolniczych w Karolewie.

Tuż za dyrektorami szkół stoi opozycja, która nie zostawia na rządzie suchej nitki. Powstaje problem zagrożenia funkcjonowania szkół rolniczych. To jest zaprzeczenie tego, co mówi ta koalicja, że trzeba oddawać jak najwięcej na dół zarówno władzy jak i pieniędzy. Tu od 1 stycznia jest dokładnie odwrotna sytuacja, bo minister finansów zgarnia wszystko dla siebie. Nie dając w zamian nic - grzmi Zbigniew Babalski z Prawa i Sprawiedliwości.

Rząd ripostuje, że to nie do końca prawda. Przepisy mówią bowiem, że jeżeli szkoła uzyska większe dochody z tytułu sprzedaży plonów czy dopłat bezpośrednich, które zasilą budżet państwa, będzie mogła otrzymać proporcjonalnie większa dotacje z rezerwy celowej. Ale dyrektorzy szkół od razu ripostują. Nam pokazuje się, że pieniądze na ten cel są w rezerwie celowej. A rezerwa celowa jest zawsze uruchamiana w czwartym kwartale. A więc krowy, świnki będą czekały do grudnia? - retorycznie pyta Jerzy Trzepatowski ze szkoły rolniczej w Chrobrzu.

Źródło: farmer.pl

Podobał się artykuł? Podziel się!