„Naukowe metody przewidywania pogody są zdobyczą ostatnich lat” – pisano w majowym numerze ,,Przysposobienia Rolniczego” z 1934 r. ,,Badania specjalne nauki zwanej meteorologią, dokonywane parę razy dziennie przy pomocy odpowiednich przyrządów (...), pozwalają na przewidywanie pogody na następne dni.” Tymczasem mieszkańcy wsi robili to od wielu stuleci bez żadnych przyrządów. W zwyczaju było bowiem przepowiadanie pogody z łatwych do zaobserwowania znaków, ,,wyczytanych w żywej księdze przyrody”. Gospodarze wszystkie te obserwacje przekazywali swym następcom. Oni je sprawdzali, uzupełniali, a wreszcie ujmowali w szereg zasad – przysłów, które były wskazówkami dla kolejnych pokoleń. W codziennej pracy na roli sami doświadczali tego, że gdy ,,Kur pieje – pogoda się chwieje” czy ,,Kiedy jaskółka się zniża – deszcz się do nas zbliża”. Pocieszali się też, gdy rankiem niespodziewanie spadł deszcz, bo „Deszcz ranny, gniew panny i taniec starej baby niedługo trwają”. Staropolskie przepowiednie dotyczyły nie tylko deszczu czy śniegu, ale także przynosiły prognozy na dłuższe okresy, a nawet całe pory roku. Brały one za punkt wyjścia stan pogody w ciągu poszczególnych dni, które tradycyjnie uważane były za przełomowe.

Sporo przepowiedni wiązało się z wiosną, ważną w życiu wsi porą roku. Gospodarze, rozpoczynając pracę w polu, z niepokojem obserwowali niebo, czy nie poskąpi im ono pomocy. Patrzyli z uwagą, czy horyzont nie bywa zbyt mglisty, bo „Ile mgieł w marcu, tyle deszczu w czerwcu”. Wiedzieli też, że „Suchy marzec, maj niechłodny, kwiecień mokry, rok niegłodny”. Na podstawie majowej pogody przewidywano jej przebieg w następnych miesiącach: ,,Czerwiec po deszczowym maju często dżdżysty w naszym kraju”.

Martwiono się, gdy 8 czerwca padało, bo „Gdy się Medar rozpłacze, a Jaś nie utuli, popłacze jeszcze do Urszuli”, czyli do 21 października, co mogło zakończyć się klęską dla rolnictwa. Jeszcze bardziej niepomyślną była ulewa 2 lipca, ponieważ: „Gdy w Nawiedzenie deszcz pada, 40 dni ulew nielada”. Biada wówczas zbiorom i gospodarzom. Na szczęście rzadko lato bywało tak mokre, znacznie częściej słońce sprowadzało suszę: „ Od lip ciągnie wonny lipiec – nie daj słonku kłosa przypiec”.

Latem, które dla mieszkańców wsi było okresem wytężonej pracy, powtarzano: „W sierpniu przewodzi sierp – mitręgi nie cierp”. A już po najważniejszych zbiorach, pierwszego września, przypominano: „Dzień św. Idziego, gdy się wypogodzi, cztery niedziele potem pogoda dogodzi”. 15 i 21 września zapewniano: „Pogoda na Nikodema, niedziel cztery deszczu nie ma”, a gdy: „Pogoda na Mateusza, cztery niedziel się nie rusza”. Bardzo ważny był również dzień św. Michała, czyli 29 września, bo mówił o dalekiej jeszcze zimie: „Gdy noc jasna na Michała, to nastąpi zima trwała” lub też: „Ptaszki przed Michałem odleciały, będzie ostry grudzień cały”. Inne przepowiednie wskazujące na bliską i ostrą zimę: „W jesieni gdy tłuste ptaki, mróz w zimie nie byle jaki”. Tym, którzy zawczasu chcieli wiedzieć, jaka będzie najzimniejsza pora roku, radzono także: „ Na Wszech Świętych sztuka: utnij gałąź z buka, gdy już soku niema, będzie tęga zima”. Wielkie znaczenie przywiązywano również do pogody w dzień św. Marcina, bowiem: „Jaki Marcin, taka zima”. A gdy nadszedł ostatni miesiąc roku, zauważano: „Mroźny grudzień, wiele śniegu – żyzny roczek będzie w biegu”, a także „Boże Narodzenie białe – Wielkanoc zielona”. Sporo przepowiedni było związanych z 2 lutego: „Gdy w gromnice z dachów ciecze, zima jeszcze się odwlecze”, bo „ Luty bywa różnie zmienny, pół zimowy, pół wiosenny”. Inne  przysłowie dopowiadało – „Czasem luty się zlituje, że człek wiosnę czuje, ale czasem tak się zżyma, że człek prawie nie wytrzyma”. A wytrzymać trzeba jeszcze było, bo marzec i kwiecień to kapryśnie pod względem pogody miesiące. O tym ostatnim mówiono: „łudzikwiat”, bo, mimo nadziei, daje kwiatów jak na lekarstwo.

I w ten sposób ,,obiegliśmy rok gospodarski, przepełniony przepowiedniami pogody (...), które posiadają swe uzasadnienie w wielowiekowym doświadczeniu naszych przodków i sprawdzają się niejednokrotnie”.

Dziś, w czasach nowych rozwiązań technologicznych, zwłaszcza w dziedzinie meteorologii i rolnictwa, użyteczność przepowiedni ludowych nie jest już tak duża jak dawniej. Większość z nas podchodzi do nich sceptycznie. Przysłowia stanowią jednak interesujący element tradycyjnego folkloru ludowego, są śladem zmysłu obserwacyjnego wielu pokoleń i choćby z tego względu warto o nich pamiętać.

Źródło "Farmer" 06/2006