"Ostatni rocznik wyżu demograficznego w mieście to rocznik '63, a na wsi - '95. To znaczy, że znacząca część ludzi, którzy za 15-20 lat będą stanowili podstawę tego kraju: będą pracodawcami, pracownikami, to są te dzieciaki, które dzisiaj mieszkają na terenach wiejskich, co w przeważającej większości przypadków znaczy, że są znacznie gorzej wyedukowane. Ich start jest trudniejszy" - powiedziała w poniedziałek na konferencji prasowej w Kielcach Kluzik-Rostkowska. Podkreśliła, że wśród studentów pierwszego roku 75 proc. stanowią mieszkańcy miast.

Jej zdaniem na wsi często nie potrzeba dużego przedszkola "z panią dyrektorką i panem woźnym", ale trzeba sięgać po alternatywne formy jak mikroprzedszkola, aby dać szanse edukacyjne dzieciom, gdy jest ich pięcioro czy piętnaścioro.

- To już dawno na zachodzie Europy wymyślono. Chodzi tylko o to, żebyśmy stworzyli możliwości prawne, żeby te placówki się tworzyło znacznie łatwiej - powiedziała.

Do końca wakacji Kluzik-Rostkowska chce zakończyć prace nad zdefiniowaniem od nowa różnych form opieki nad małymi dziećmi: przedszkolami, żłobkami, mikroprzedszkolami i mikrożłobkami. Według niej, obecnie przepisy utrudniają funkcjonowanie istniejących placówek, a tym bardziej budowanie nowych.

Na ukończeniu są również prace nad ustawą rodzinną i ustawą o rodzicielstwie zastępczym. Po wakacjach natomiast Kluzik- Rostkowska chce się zająć kwestią aktywizacji zawodowej kobiet wiejskich. - Kobiety mieszkające na wsi mają dużą gotowość do podjęcia pracy w sferze usług i w agroturystyce - powiedziała.

Według niej, "spadające bezrobocie nie jest przyjazne dla kobiet, w pierwszym rzędzie jest przyjazne dla mężczyzn" - w 2005 r. kobiety stanowiły 53 proc. poszukujących pracy, a w 2006 r. - 56 proc. tej grupy. Dodała, że pracy poszukują w Polsce dobrze wykształcone kobiety i słabo wykształceni mężczyźni.

Źródło: PAP