W tym roku obchodzącej 50-lecie Centralnej Bibliotece Rolniczej nadano imię Michała Oczapowskiego. Chciano w ten sposób przypomnieć tę trochę zapomnianą postać. Ale zaszczyt patronowania tak ważnej placówce naukowej po prostu się Oczapowskiemu należy. To on stworzył pierwsze polskie rolnicze ośrodki dydaktyczne i naukowo-badawcze, w tym pierwszą bibliotekę rolniczą. 

Miłość do rolnictwa zaszczepił Michałowi Oczapowskiemu ojciec – duchowny Kościoła grecko-katolickiego. Ponieważ był proboszczem w dobrach radziwiłłowskich, we wsi Pociejki niedaleko Słucka, w skład jego uposażenia wchodziły cztery włóki ziemi (włóka=16,8 ha), które z zamiłowaniem uprawiał.  Michał, tak jak wszyscy synowie proboszcza z Pociejek, zdobył wyższe wykształcenie. Wstąpił na Wydział Nauk Fizyko-Matematycznych na Uniwersytecie Wileńskim, który opuścił po 6 latach z tytułem doktora filozofii. Wkrótce spełniło się jego marzenie o pracy na roli. Syn żmudzkiego barona Roenne, Antoni, powierzył mu, swemu dawnemu korepetytorowi, zarządzanie odziedziczonymi dobrami. Za rządów Oczapowskiego znacznie wzrosły dochody z powierzonych mu dóbr, w których przeprowadził oczynszowanie chłopów. Młody zarządca nie tylko intensywnie się dokształcał, czytając zagraniczną literaturę fachową. Sam zaczął pisać, wykorzystując własną praktykę. W 6 lat po objęciu funkcji zarządcy, ukazały się drukiem jego „Zasady chemii rolnej”, a w rok później „Zasady agronomii”  - pierwszy polski podręcznik gleboznawstwa. To właśnie Oczapowski stworzył termin „próchnica”, którym posługujemy się do dziś, nie znając jego pochodzenia. 

Osiem lat spędzonych w dobrach Antoniego Roenne to bardzo pomyślnym okres w życiu Oczapowskiego. Mimo intensywnej pracy znajdował czas na życie towarzyskie. Ożenił się, zaprzyjaźnił z Joachimem Lelewelem, kontaktował z tajnymi stowarzyszeniami młodzieży wileńskiej. W roku 1819, dzięki poparciu Adama Czartoryskiego i wsparciu barona Roenne, wyjechał na studia rolnicze za granicę. Zwiedził najlepsze gospodarstwa w Niemczech, gdzie przez rok studiował. Potem pojechał do Holandii, Francji i Anglii. W tym czasie Adam Czartoryski poparł go po raz drugi i Michał Oczapowski został wybrany na profesora Uniwersytetu Wileńskiego. Wrócił więc do Wilna, by objąć – na 10 lat - Katedrę Gospodarstwa Wiejskiego. Starał się, jak zwykle, łączyć naukę z praktyką. Prowadził doświadczenia z uprawą zbóż i ziemniaków w majątkach uniwersyteckich. Pisał podręczniki rolnictwa, tłumaczył zagraniczną literaturę fachową. Wydał m.in. dwutomowe dzieło „Rzut oka na teraźniejszy stan gospodarstw w klimacie północnym”. Propagował płodozmian, rolnicze wykorzystanie gleb torfowych i surowców z mokradeł. 

Okres wileński zakończył się wraz z wybuchem powstania listopadowego. Uniwersytet zamknięto, a czterdziestoparoletniego profesora wysłano na emeryturę. Jednak jego doświadczenie i wielka wiedza nie zostały zmarnowane. W roku 1833 został zarządcą dóbr Instytutu Agronomicznego w podwarszawskim Marymoncie. Zreorganizował Instytut, tworząc placówkę pedagogiczną, a jednocześnie   naukowo-badawczą i doświadczalną. Powstała uczelnia finansowana przez rząd, która zatrudniała wybitnych fachowców. W roku 1840 Instytut Agronomiczny zmienił nazwę na Instytut Gospodarstwa Wiejskiego. Będąc dyrektorem Instytutu (aż do roku 1853) Michał Oczapowski doprowadził do powstania przy nim wzorcowego gospodarstwa rolnego, pól doświadczalnych, parceli leśnych, ogrodu botaniczno-rolniczego, gabinetów i laboratoriów, a także biblioteki, która była jego oczkiem w głowie. Zbiory tej pierwszej na ziemiach polskich biblioteki rolniczej obejmowały głównie wydawnictwa z dziedziny rolnictwa, leśnictwa i weterynarii.   

Największym dziełem Michała Oczapowskiego jest dwunastotomowe „Gospodarstwo wiejskie”, napisane podczas dyrektorowania w marymonckim instytucie. Dwa ostatnie tomy ukazały się drukiem już po śmierci autora, która nastąpiła w roku 1854. Nawet dzisiejszy czytelnik może znaleźć w książkach Oczapowskiego wiele interesujących informacji. Ten wielki uczony miał rację, twierdząc: ”Ze wszystkich pomocy w naukach bez wątpienia najpotrzebniejsze są książki”.  

Źródło "Farmer" 24/2005

Podobał się artykuł? Podziel się!