PARTNERZY PORTALU
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl

Rolnicy zapłacą za konflikt wokół Ukrainy?

Rolnicy zapłacą za konflikt wokół Ukrainy?

Autor: Marzena Pokora-Kalinowska

Dodano: 05-09-2014 12:30

Tego można było - a nawet należało - się spodziewać. Na początku sierpnia Rosja wprowadziła zakaz importu owoców, warzyw, mięsa, drobiu, ryb, mleka i nabiału z USA, UE, Australii, Kanady i Norwegii. To odpowiedź na unijne sankcje spowodowane sytuacją na Ukrainie.



I chociaż zapowiadana jest pomoc - to wciąż więcej jest pytań, niż odpowiedzi, co do jej kształtu. A straty rolnicy ponoszą już - i to na wcale nie najmocniejszym rynku owoców i warzyw.

WSZYSTKIEMU WINNI DZIENNIKARZE…

Zaskoczony był tylko minister rolnictwa Marek Sawicki. Jeszcze 29 lipca wystosował apel do dziennikarzy: "Mam wrażenie, że od kilku miesięcy media w Polsce ciągle nawołują Rosję do wprowadzenia embarga na polską żywność. Na ponad 50 tys. przesyłek rocznie było tylko kilkanaście, co do których były jakieś uwagi. Od dwóch miesięcy nie ma żadnych zastrzeżeń. Na taką skalę eksportu jest to margines, który zdarza się w każdej wymianie towarowej. Handel odbywa się normalnie, nie ma zatem powodów do wywoływania paniki czy niepokoju wśród eksporterów. Apeluję o odpowiedzialne traktowanie całej sprawy."

Już następnego dnia jednak okazało się, że mleko się wylało: Rosja wprowadziła embargo na owoce i warzywa z Polski. "Pierwszą ofiarą ograniczeń finansowo-gospodarczych Unii Europejskiej wobec Rosji stali się polscy producenci owoców i warzyw" - ogłosił minister i podkreślił polityczny charakter sankcji. "Minister nie dopuści do tego, aby jedynymi ofiarami ograniczeń ekonomiczno-gospodarczych Unii Europejskiej wobec Rosji byli polscy rolnicy i sadownicy" - zapowiedziano. I tym razem to nie dziennikarze, ale minister wywołał wilka z lasu.

Ledwie ministrowi udało się spotkać z przedstawicielami UE w celu omówienia możliwości rekompensat dla polskich rolników, już przyszła kolejna wiadomość o dalszych rosyjskich ograniczeniach. Tym razem Rosja wstrzymała import owoców, warzyw, mięsa, drobiu, ryb, mleka i nabiału z USA, UE, Australii, Kanady i Norwegii.

Ale fakt, że polscy rolnicy i sadownicy nie byli już jedynymi ofiarami ograniczeń ekonomiczno-gospodarczych Unii Europejskiej wobec Rosji, wcale nie poprawił ich sytuacji.

Rozmowy ministra o rekompensatach unijnych nie stały się łatwiejsze, a możliwość "upchnięcia" warzyw i owoców na unijnym rynku zmalała do zera.

Marek Sawicki wrócił z Brukseli rozczarowany, ale zapowiedział, że zdołał przekonać unijnego komisarza Daciana Ciolosa do konieczności przerwania urzędniczych urlopów i szybkiego wprowadzenia chociaż rekompensat na warzywa o krótkim terminie przechowywania. Co do pozostałych, analizy będą prowadziły poszczególne Dyrekcje KE - Rolnictwa, Handlu i Budżetu. Z tego powodu decyzje zapadną prawdopodobnie nie wcześniej niż w połowie września - zapowiedziało ministerstwo.

STRATA NIEWIELKA?

I nie należało się spodziewać rewelacji co do wysokości rekompensat. Świadczyły o tym wypowiedzi niemieckiego ministra rolnictwa Christiana Schmidta, który stwierdził, że Unia Europejska nie odczuje zanadto embarga Rosji na unijne produkty rolne, a na rekompensaty jest za wcześnie.

W tym kontekście istotne staje się ustalenie, ile tak naprawdę - i kto - traci na rosyjskim zakazie eksportu.

Wyliczono, że z naszego eksportu w 2013 r. wartego 1,25 mld euro zostanie w kraju 80 proc. - 841 mln euro. Wartość całego unijnego eksportu na rynek rosyjski w 2013 r. to 11,3 mld euro, a wartość towarów objętych embargo to kwota 5,25 mld euro.

Straty unijne są więc znaczne, a na Polskę przypada ich istotna część, ok. jedna szósta. Czy Unię będzie stać na zrekompensowanie rolnikom tych strat? Czy potrafi zagospodarować towary, nagle obecne na unijnym rynku? Czy znajdzie dla nich inne rynki zbytu? Czy czeka nas załamanie cen na rynkach krajowych? Wreszcie: czy unijne rekompensaty będą tak ustalone, aby najwięcej środków trafiało do tych państw, które tracą najwięcej? ASF nauczyło nas ostrożności i uważnego patrzenia, jak Wspólnota Europejska radzi sobie z rosyjskim naporem.

POMOC DORAŹNA

18 sierpnia Komisja Europejska odblokowała 125 mln euro na wsparcie sektora owoców i warzyw, z przeznaczeniem na wycofanie z rynku części zbiorów, co ma zapobiec nadmiernemu spadkowi cen.

Nadzwyczajne środki obejmą: pomidory, marchew, białą kapustę, paprykę, kalafiory, ogórki, pieczarki, jabłka, gruszki, truskawki, maliny, czarną, czerwoną i białą porzeczkę, jeżyny, agrest, winogrona deserowe i kiwi - podała KE. Nie dokonano podziału kwoty na państwa czy rodzaje produktów.

Wielkość pomocy ma zależeć od tego, na jaki sposób wycofania z rynku zdecyduje się producent: więcej dostaną ci, którzy oddadzą owoce i warzywa do darmowej dystrybucji, a za kompostowane albo zniszczone zbiory wsparcie będzie mniejsze.

Czy dużo z tego trafi do Polski? Czy będą kolejne transze pomocy?

Zapowiedziano kolejne spotkania i nie wykluczono wsparcia dla kolejnych sektorów dotkniętych rosyjskimi restrykcjami.

Sawicki ocenił, że ok. 15 proc. nadwyżki żywności powstałej w wyniku rosyjskiego embarga da się ulokować na rynkach UE i poza Unią, natomiast reszta musi być objęta rekompensatami, zarówno z budżetu UE, jak i budżetów krajowych. Ale o pomocy z budżetu krajowego jak dotąd cicho…

JAK OPANOWAĆ RYNEK?

Po wprowadzeniu embarga ministerstwo opracowało instrukcję w sprawie dokumentowania przez producentów działań związanych z brakiem możliwości sprzedaży warzyw, ale stawki dotyczące rekompensat dla rolników mają być znane już po oddaniu tego numeru "Farmera" do druku.

Minister Sawicki stwierdził, że odblokowane na pomoc 125 mln euro to jedynie kwota na wstępne uspokojenie rynku. Do wykorzystania jest jeszcze 400 mln euro z rezerwy na działania kryzysowe.

Według Sawickiego, dla Polski nie do przyjęcia jest jednak propozycja KE, aby rekompensaty objęły tych rolników, którzy wycofają swoje produkty z rynku dopiero od 18 sierpnia, czyli od dnia podjęcia decyzji przez KE o uruchomieniu mechanizmu wsparcia. Chce, by rekompensaty przysługiwały od 1 sierpnia, czyli od chwili zakazania przez Rosję importu niektórych owoców i warzyw z Polski. Ponieważ formalnie decyzję w sprawie uruchomienia mechanizmu wsparcia dla rolników muszą jeszcze podjąć kraje UE, to jest szansa na wprowadzenie korzystnych dla Polski zmian w propozycji KE - podała PAP.

Ale zarazem ARR poinformowała, że dopiero od 18 sierpnia zbiera informacje o towarach do utylizacji i darmowego przekazania. Oby brak udokumentowania strat nie okazał się dla KE ważniejszy od oczekiwań ministra - zwłaszcza że wykazanie strat okazuje się problemem.

STRATA NIEUDOKUMENTOWANA, CZYLI NIEPONIESIONA?

Mechanizmu wycofania z rynku nie przewidziała żadna z działających w Polsce organizacji producentów owoców i warzyw. Może się więc okazać, że Polska będzie miała trudności z udokumentowaniem strat.

Dodatkowo wielu drobnych producentów nie prowadzi księgowości i rachunkowości. Teraz sytuacja może obrócić się zwłaszcza przeciwko nim.

Minister zapowiedział zabieganie o możliwość udzielania pomocy od 1 sierpnia, czyli od dnia, w którym Rosja wprowadziła zakaz importu z Polski. Jak to pogodzić z faktem, że dopiero od 18 sierpnia ARR zaczęła przyjmować zgłoszenia o zamiarze utylizacji lub nieodpłatnego przekazania?

Pytań ciągle więcej niż odpowiedzi.

19 sierpnia Ministerstwo Gospodarki poinformowało, że w poprzednim tygodniu skierowało do Komisji Europejskiej prośbę o rozpoczęcie sporu z Rosją na forum WTO w związku z wprowadzonym przez to państwo embargiem na żywność z UE. Jak się podaje, zgodnie z regulacjami WTO, Rosja może zostać zmuszona do wypłaty odszkodowań z powodu zamknięcia swojego rynku.

Jeden spór - w sprawie embarga na wieprzowinę z Unii - od kwietnia jest już w WTO.

I nic nie wskazuje na to, aby miał się szybko zakończyć.

Nie ma też jak dotąd odpowiedzi na polski wniosek złożony w połowie lipca w sprawie pomocy dla producentów czarnej porzeczki i wiśni, których sytuacja jeszcze przed wprowadzeniem rosyjskiego embarga wymagała wsparcia.

Czeka nas zapewne jeszcze długi bój o rekompensaty dla polskich rolników za straty spowodowane przez rosyjskie embargo.

Cóż, nie pierwszy to raz w historii najwięcej za wojnę płacą rolnicy…

Artykuł ukazał się w 9. numerze "Farmera" z 2014 r. 

Podobał się artykuł? Podziel się!
×

WSZYSTKIE KOMENTARZE (0)

BRAK KOMENTARZY

PISZESZ DO NAS Z ADRESU IP: 54.158.15.97
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin serwisu

Drodzy Użytkownicy!

W związku z odwiedzaniem naszych serwisów internetowych przetwarzamy Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane nt. aktywności lub urządzeń użytkownika. Jeżeli dane te pozwalają zidentyfikować Twoją tożsamość, wówczas będą traktowane jako dane osobowe zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady 2016/679 (RODO).

Administratora tych danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności pod tym linkiem.

Jeżeli korzystasz także z innych usług dostępnych za pośrednictwem naszych serwisów, przetwarzamy też Twoje dane osobowe podane przy zakładaniu konta, rejestracji na eventy, zamawianiu prenumeraty, newslettera, alertów oraz usług online (w tym Strefy Premium, raportów, rankingów lub licencji na przedruki).

Administratorów tych danych osobowych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz również w Polityce Prywatności pod tym linkiem. Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach oraz przez różnych administratorów danych.

Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą przez nas bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z naszą oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij nam swoje zastrzeżenia pod adres odo@ptwp.pl.

Zarząd PTWP-ONLINE Sp. z o.o.

Zgłoś swoje propozycje zmian!


Dziękujemy za współpracę!