Wszyscy jesteśmy konsumentami i chcemy jeść żywność wysokiej jakości. Liczba gospodarstw systematycznie się zmniejsza, a dla rodzinnych i średnich gospodarstw szansą na poprawę dochodu może być sprzedaż bezpośrednia. Czas sięgnąć po ten potencjał zanim zginie pamięć tradycji naszych rodzimych smaków. Zalety to ożywienie rynku lokalnego, a możliwości wykreowania popytu są dziś ogromne – targowiska, imprezy i święta lokalne, turyści, sklepy czy restauracje, a nawet Internet. Niestety rynek masowy używając nazw kojarzących się ze „swojskością” żywności manipuluje konsumentem wykorzystując nasze dobre skojarzenia, np. szynka babuni, pasztet domowy, swojski smalec.
Farmer: Co musi zrobić rolnik, gdzie złożyć stosowne dokumenty, gdy chce rozpocząć działalność dot. sprzedaży bezpośredniej bądź MOL - działalność marginalną, lokalną i ograniczoną?
Małgorzata Pałys: Sprzedaż własnych produktów wytwarzanych w gospodarstwie jest możliwa dwutorowo - w ramach sprzedaży bezpośredniej oraz w ramach działalności marginalnej, lokalnej i ograniczonej (tzw.MOL). Sprzedaż bezpośrednia nie wymaga rejestracji jako działalność gospodarcza, należy ją zgłosić w powiatowym inspektoracie weterynarii miesiąc przed rozpoczęciem sprzedaży, podać jej zakres, rodzaj, wielkość oraz dołączyć opis, gdzie wyszczególnimy wykaz używanego sprzętu i pomieszczenie. Po otrzymaniu decyzji o akceptacji i opłaceniu opłaty skarbowej 2x 10 zł możemy rozpocząć sprzedaż. Działalność MOL, jako działalność przetwórcza wymaga spełnienia trudniejszych wymogów sanitarno-higienicznych, ale podobnie zgłoszenie 30 dni przed rozpoczęciem z projektem planu technologicznego w formie opisowej i graficznej. Decyzję i numer identyfikacji weterynaryjnej wydaje powiatowy inspektorat. Należy zarejestrować działalność gospodarczą oraz zarejestrować i zatwierdzić zakład u Powiatowego Inspektora Sanitarnego. W obu przypadkach osoby zajmujące się żywnością, również pszczelarze, powinni mieć ważne badania lekarskie o braku jakichkolwiek przeciwwskazań do kontaktu z nią.

















cycat:niejednokrotnie ważna była wola odpowiednich służb w interpretowaniu niejednoznacznych przepisów. koniec cycatu. tak jak mówisz rolnik , chcesz sprzedać kiełbasę z jednej świni spełniać musisz wymogi jakbyś produkował 10 t/ dziennie.
@ brudas ma wiele racji. kiedyś za naszych ojcówswiniobicie, niby było w brudzie ale czy ktoś chorował,? chyba tylko dzień po swiniobiciu jak się rodzinka z miasta zjechała. a dziś? 10 plastrow wędliny z markieta- tydzień sraaaatschki.
@ mały rolnik 100 % racji
@ ojojoj co się ciskasz, przeczytaj co fan węgier pisze , zrozum to.
jeszcze raz do brudas, kurde próbowałem w niemieckiej gospodzie bimbru gruszkowego z sadu sąsiada bajka, na legalu, w polsce?
w piwnicy, na szybkiego trza pić
domagajcie się by markety musialy sprzedawać od lokalnych producentow
Bo ludzie wolą zapłacić więcej za 100 proc. mięsa itd. niż płacić 30 zł za 60 proc. miesa plus konserwsnty