O tym, że dobrze jest kiedy indziej zboże kupić, a kiedy indziej sprzedać, wiedział – za sprawą doradcy, ale jednak – nawet Nikodem Dyzma. Miał też świadomość, że między tymi okresami trzeba zboże przechować, co kosztuje i wymaga magazynów, i że dobrze różnicować przy tym, czy sprzedaje się w kraju czy za granicę – bo to i odpowiada się za wyżywienie swoich obywateli, i wpływając na ceny stymuluje rozbudzenie życia gospodarczego w kraju.

Od czasów międzywojnia oczywiście sytuacja się zmieniła, ale pozostały główne potrzeby i obowiązki z nią związane. Zboże trzeba skupić, trzeba przechować i sprzedać w odpowiednim czasie, najlepiej z zyskiem.

Mając magazyny, można też świadczyć usługi przechowywania dla podmiotów komercyjnych oraz Agencji Rezerw Materiałowych. I w tym celu od 1992 roku działa Elewarr  Sp. z o.o., która jak sama się definiuje na swojej stronie internetowej, "jest samodzielnym podmiotem gospodarczym ze 100%-owym udziałem Agencji Rynku Rolnego".

Likwidować?

To samookreślenie nie jest nieistotne: charakter spółki ma znaczenie przy rozstrzygnięciu, czy podlega ona ustawie kominowej. Bo właśnie przekroczenie i omijanie jej zasad NIK podniosła wobec Elewarru po kontroli w 2011 roku i ponowiła ostatnio. A miało to skutki zasadnicze. Teraz ich nie ma.

W 2011 r. NIK stwierdziła, że członkom Zarządu Spółki przyznano wynagrodzenia w kwotach przekraczających limity dozwolone w ustawie kominowej. Łączna kwota wynagrodzeń nienależnie pobranych wyniosła 1.401,8 tys. zł.

W lipcu 2013 roku  natomiast opublikowano zapis rozmowy Władysława Łukasika, byłego prezesa ARR, i Władysława Serafina, szefa Kółek Rolniczych. Nepotyzm, niegospodarność, prywata i buta spółek podległych ARR, ujawnione w szczerej rozmowie panów Władysławów, doprowadziły do dymisji ministra Marka Sawickiego. 

W listopadzie 2013 roku prokuratura skierowała do sądu akt oskarżenia: Były wiceprezes ARR, będąc zobowiązany do nadzoru nad spółką Elewarr podlegającą pod ARR, przekroczył swoje uprawnienia w ten sposób, że działając w celu osiągnięcia korzyści dla Andrzeja Śmietanko, poprzedniego prezesa, tak aby umożliwić mu dalsze pobieranie wynagrodzenia z pominięciem ustawy kominowej, zatwierdził nowy regulamin organizacyjny Elewarru, którego skutkiem było m.in. utworzenie stanowiska dyrektora generalnego spółki – bez określenia jego zakresu obowiązków i wskazania zakresu odpowiedzialności, a także z pozbawieniem go kontroli ze strony rady nadzorczej i zgromadzenia wspólników w szczególności co do stosunku do umowy o pracę i przyznanego mu jednoosobowo wynagrodzenia. Za naruszenie art. 231 par. 2 kk byłemu wiceprezesowi ARR grozi od roku do 10 lat więzienia. Dotąd sąd nie wyznaczył terminu rozprawy.