Pan Damian Jędrzejewski z Nowogardu w województwie zachodniopomorskim przed dwoma tygodniami gościł niezapowiedzianych inspektorów. - Panowie byli bardzo konkretni, ale przy tym grzeczni. Sprawdzali stan pokojów, łazienek oraz instalacji grzewczych. Większych uwag na szczęście nie mieli. Jednak przyznam szczerze, że była to moja pierwsza kontrola, wcześniej nie wiedziałem, że mogą oni przyjeżdżać bez zapowiedzi. Na samym początku zastanawiałem się nawet czy to nie jakiś żart - przyznaje Damian Jędrzejewski. Jednak inspektorzy nie mają obowiązku informowania o kontroli, szczególnie wtedy kiedy otrzymują wcześniej sygnał, że obiekt stwarzał potencjalne zagrożenie sanitarne dla gości. 

Producenci rolni, którzy często poza pracą na polu, dorabiają sobie także wynajmując pokoje, narzekają, że wymagania kontrolerów są zdecydowanie wygórowane. - Nie ma żadnej różnicy między wymaganiami w stosunku do hotelarzy ze 150 pokojami od gospodarza, który ma dwa pomieszczenia na wsi. To moim zdaniem wymaga zmian - uważa Bartosz Marcinkiewicz z Nowogardu w województwie zachodniopomorskim i kontynuuje -  Przecież zupełnie inny standard mają pokoje w cenie 150 złotych za dobę, a co innego kiedy mowa jest o pokoju w cenie 20 złotych za noc.

Skontaktowaliśmy się z jednym z powiatowych inspektoratów sanitarnych z zapytaniem na co zazwyczaj jego pracownicy zwracają uwagę. Powtórzyliśmy również argument naszego przedmówcy o diametralnej różnicy między hotelem a pokojem w gospodarstwie. - Proszę pana, to nie polega na tym by od właściciela nieruchomości wymagać by tak jak w hotelu miał jaccuzzi, wannę z hydromasażem, czy drogą zastawę obiadową.  Sprawdzamy stan sanitarno-techniczny pomieszczeń, zwracamy uwagę na to, czy urządzenia są sprawne i bezpieczne. Sprawdzamy na przykład czy naczynia stołowe są zdezynfekowane.  Bywa również, że właściciele gospodarstw agroturystycznych organizują wesela. Przypominam, że na to również trzeba mieć zezwolenia. Ważna jest też oczywiście czystość pomieszczeń - usłyszeliśmy . Dopytaliśmy również jakich kar mogą spodziewać się gospodarze, których budynki odbiegają od wymagań inspektorów. - Na szczęście zazwyczaj obywa się bez kar pieniężnych. Jeśli już je nakładamy zazwyczaj wynoszą około 300 złotych. Ponadto Powiatowy Inspektor Sanitarny ma obowiązek wydać decyzję nakazującą doprowadzenie budynku do odpowiedniego stanu, dając na to kilka miesięcy. Oczywiście od decyzji można się odwołać - dowiadujemy się.