Według specjalisty BZ WBK, nie ma powodów do stwierdzeń, że w polskim rolnictwie nastąpił inwestycyjny zastój. Modernizacja i rozwój gospodarstw od wejścia Polski do Unii Europejskiej uzależniona była przede wszystkim od poziomu, dostępności i ukierunkowania unijnych dotacji. Te czynniki spowodowały w ostatnich latach boom na rynku maszyn rolniczych. Dziś z kolei łatwiej pozyskać środki na modernizację czy budowę budynków inwentarskich, stąd większe zainteresowanie tego typu inwestycjami, i trudno się temu dziwić.

Takie ukierunkowanie wsparcia znajduje uzasadnienie, bo takie inwestycje również są potrzebne i służą rozwojowi naszych gospodarstw. Na obecną sytuację na rynku maszynowym wpływ ma jednak nie tyle mniejsza dostępność wsparcia z PROW, ile nasycenie rynku, bo polscy rolnicy mieli czas i sposobność do poczynienia takich zakupów. Poza tym, według Piotra Domagały, dziś rolnicy podejmują bardziej wyważone decyzje, a prowadzone inwestycje są bardziej zracjonalizowane – dostosowane do rzeczywistych potrzeb i możliwości gospodarstwa. Dotacje są zaś jednym ze sposobów finansowania, ale nie jedynym.

Na rynek inwestycji nie miała również wpływu zmiana przepisów dotyczących wyłączeń z egzekucji komorniczych. To rolnicy, a nie bank podejmują decyzję o rozpoczęciu inwestycji. Decyzja banku o przyznaniu kredytu wynika natomiast przede wszystkim z analizy przedstawionego przez rolnika biznesplanu. Cel rolnika i cel banku są zbieżne – sukces inwestycji, a więc jej realizacja i spłata zobowiązań – uważa ekspert BZ WBK. Egzekucja nie leży ani w interesie rolnika, ani w interesie banku.

Poniżej pełny zapis rozmowy z Piotrem Domagałą, dyr. ds. strategii, produktów i rozwoju agrobiznesu w Banku Zachodnim WBK SA:

Podobał się artykuł? Podziel się!