W połowie ubiegłego roku podano, że wyniki badania Transnational Institute z Holandii wskazują, że zjawisko wykupu ziemi ma miejsce w Europie. „Badanie omawia pewne powody stojące za masowym wykupem gruntów rolnych w UE oraz bada jego wpływ na bezpieczeństwo i niezależność żywnościową w Europie, zatrudnienie na obszarach wiejskich oraz witalność i zrównoważony wpływ na środowisko. Badanie sugeruje również, że masowy wykup gruntów rolnych, szczególnie, jeśli ma on związek z innymi palącymi kwestiami związanymi z gruntami w UE, wymaga reformy zarządzania gruntami w Europie” – informowało biuro prasowe posła Czesława Siekierskiego w końcu czerwca 2015 roku.

„Farmer” zapytał europosła, przewodniczącego Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi (AGRI) w Parlamencie Europejskim, o losy tego raportu.

- Czy raport trafił pod obrady Parlamentu?

- Ten raport został przygotowany na nasze zlecenie przez młodych naukowców z Holandii. Jest bardzo wiarygodny, choć nie został przyjęty pozytywnie przez Komisję Europejską. Komisja Europejska dawała pewne swoje kontrargumenty, a te kontrargumenty Komisji Europejskiej, a konkretnie zaprezentowane przez DG AGRI, nie przekonały Komisji Rolnictwa Parlamentu Europejskiego – i Komisja Rolnictwa przygotuje na ten temat raport. Już posłowie zostali wybrani, raport ten będzie dokumentem normalnie komisji, dokumentem Parlamentu, będzie podlegał całej procedurze dyskusji, przyjęcia.

- Kiedy będzie to gotowe?

- Potrwa to około roku. Temat jest wyjątkowo nie tyle trudny merytorycznie, co wrażliwy politycznie. W związku z tym to musi być bardzo dokładnie przeanalizowane, żeby nie naruszył pewnego widzianego procesu ze strony Komisji Europejskiej - bo koncentracja następuje, ale musi być więcej dowodów, że ta ziemia trafia w obszary spekulacyjne. Bo jeśli trafia do instytucji finansowych, to instytucje te mają prawo kupować ziemię.

- Czyli to, że ziemia nie jest wykorzystywana rolniczo, nie jest wystarczającym argumentem, żeby interweniować wobec tych zakupów? Niedawno rolnicze związki zawodowe z Rumunii podały, że prawie połowa rumuńskiej ziemi rolniczej znalazła się w rękach obcokrajowców.