Kiedyś ziemie te - jako podmokłe i zalewane przez Wisłę - były odłogowane, w 1560 r. zostali tu posadowieni Olendrzy, dopiero po zagospodarowaniu przez nich terenów ziemia ta była im nadawana przez króla na własność. Wielka Nieszawka stała się dla tej społeczności jednym z głównych ośrodków życia. Dziś został po nich tylko kościół i cmentarz.

Przeświadczenie, że pracą można zmieniać świat, nie jest tu jednak zapomniane.

- Cała tajemnica dobrego funkcjonowania to pomysł na gminę - mówi wójt Kazimierz Kaczmarek, szóstą kadencję sprawujący władzę. - Bez tego nic nie da się zrobić. Gminę trzeba poprowadzić we właściwym kierunku. Gdy tu trafiłem, a jestem poznaniakiem, ten pomysł miałem od samego początku: gmina jest tuż koło wielkiego miasta - i tę szansę trzeba wykorzystać. I to udało mi się zrealizować, pozyskać już w latach 90. pieniądze na infrastrukturę.

A nie było to proste.

- Odzyskaliśmy pieniądze należne gminie z podatku od nieruchomości, którego przez lata nie płaciło wojsko - mówi wójt. - Po procesie sądowym udało się nam odzyskać pieniądze, za które powstała szkoła, przedszkole i centrum sportu i rekreacji. Zostało nam jeszcze na dołożenie do środków unijnych, które będziemy mogli pozyskać, mając wkład własny.

Wójt jednak nie nastawia się przede wszystkim na pozyskiwanie dotacji.

- Z tymi środkami unijnymi jest pewien problem, bo wszystkie nasze wskaźniki ekonomiczne są zbyt dobre, przeważnie znajdujemy się na liście rezerwowej i dopiero po rozstrzygniętych przetargach trafiamy na właściwą listę. Korzystamy jednak z tych środków, za ostatnie 4 lata to było ok. 4 mln zł tylko dla gminy. Byliśmy też w czołówce wojewódzkiej, jeśli chodzi o pozyskanie środków przez firmy, więc w sumie na nasz teren trafiło znacznie więcej pieniędzy.

Z RPO skorzystało kilku przedsiębiorców: piekarnia, firmy transportowe pracujące w lesie, odrestaurowany został pałac. To się przyczynia do rozwoju tych przedsiębiorstw, czekamy na kolejne RPO i kolejne pieniądze, które mogą się pojawić.

PRZEDSIĘBIORCZY WÓJT, PRZEDSIĘBIORCZY MIESZKAŃCY

- Przyjechałem tu zaraz po studiach, tu się ożeniłem, tu mam rodzinę i mieszkam 40 lat. Teraz już jestem stąd - mówi wójt Kazimierz Kaczmarek. I skrzętnie zbiera to, co wiąże się z historią tych ziem.