Ursus produkuje ciągniki i maszyny rolnicze, a zamierza również autobusy i samochody elektryczne. - Po interwencji wicepremiera Mateusza Morawieckiego otwiera się dla nas zupełnie nowy rynek - niemiecki. To jest bardzo duży rynek, który jest bardzo konkurencyjny. Bardzo mnie cieszy to z dwóch powodów. Po pierwsze, mamy wreszcie dostęp do dużego rynku, a po drugie, konkurencyjność na tym rynku i potrzeby tamtejszych rolników będą zmuszały nas do rozwoju. Dostosowywanie naszych produktów, ściganie się ze światową konkurencją będzie powodowało, że będziemy się cały czas rozwijać - powiedział.

Według Zarajczyka polski rynek jest mniej wymagający. - Pamiętajmy, że średnia wielkość gospodarstwa (w Polsce) to 10 ha. W takiej sytuacji proste ciągniki mechaniczne są w zupełności wystarczające. To powoduje, że mamy konkurencyjne ceny żywności, bo drogie technologie dla rolników powodują, ze finalny produkt staje się droższy, a przez to nasza konkurencyjność maleje - zaznaczył.

Wśród perspektywicznych kierunków rozwoju dla Ursusa wymienił Afrykę. - Przede wszystkim Afryka. To są duże projekty, które powodują, że środki, dzięki którym tam funkcjonujemy, reinwestujemy w rozwój. Naszym głównym rynkiem jest w tej chwili Etiopia. Zrealizowaliśmy kontrakty o wartość 90 mln dolarów. Mamy tam bardzo dobrą pozycje. Kontynuujemy to i będziemy na komercyjnych zasadach bardzo mocno eksplorować ten rynek. To jest 70 mln ludzi, gdzie mechanizacja rolnictwa dopiero się budzi - zaznaczył.

Jak dodał, Ursus rozpoczyna też projekt w Tanzanii. - Jego wartość to 55 mln dolarów, na budowę fabryk i montowni. Będziemy szkolić nie tylko technicznie, ale też uczyć zaawansowanego rolnictwa. Trzeba pamiętać, że Polska jest postrzegana jako kraj rolniczy, który wspaniale przeszedł mechanizację rolnictwa - powiedział Zarajczyk.

Dwa kolejne rynki, którymi interesuje się Ursus, to Kazachstan i Iran. - Nowy ambasador Kazachstanu bardzo nam pomaga, stara się otworzyć nam ten rynek i liczymy tam na dobre otwarcie w tym kraju. Drugi rynek, również dla nas bardzo interesujący, to Iran. Otworzyliśmy tam nasze biuro, które nie tylko zajmuje się traktorami i maszynami rolniczymi, ale również autobusami. Tam też po latach sankcji będzie duże zapotrzebowanie na wymianę taboru i inne rozwiązania dotyczące transportu publicznego, czy małych samochodów elektrycznych - powiedział.