Niemiecki dziennik "Frankfurter Allgemeine Zeitung", który o tym poinformował, powołał się na "wyższe koła w Komisji". O zgodę na używanie cukru w procesie produkcyjnym zabiegają przede wszystkim winiarze niemieccy i austriaccy. Jest to dla nich metoda wspomagania fermentacji winogron, zebranych w sezonach o słabym nasłonecznieniu i tym samym mających obniżoną zawartość fruktozy.

Dzięki dodawaniu cukru zawartość alkoholu w winie można zwiększyć nawet o 3,5 punktów procentowych. Zdaniem wielu winiarzy ścisłe egzekwowanie zakazu oznaczałoby dla nich bankructwo. Stanowisko niemieckiej branży winiarskiej w tej kwestii poparł minister rolnictwa Horst Seehofer - zaznacza FAZ.

Unijni ministrowie rolnictwa będą obradować w środę w Brukseli nad propozycjami Komisji Europejskiej w sprawie reformy rynku winiarskego, która ma przede wszystkim zahamować wzrost produkcji. Zakaz docukrzania uważany jest za jeden z kluczowych elementów tej reformy.

Według FAZ, komisarz do spraw rolnictwa pani Mariann Fischer Boel argumentuje, że efektem dodawania cukru jest wino o obniżonej jakości. Gdyby nie udało się wyeliminować go z rynku, Unia musiałaby wydać więcej pieniędzy na karczowanie winnic w celu ograniczenia produkcji. Do roku 2013 areał uprawy winorośli zostałby zmniejszony aż o 300 tys. hektarów zamiast pierwotnie planowanych 200 tys.

Dobrowolne karczowanie winnic Unia zamierza wesprzeć premiami w łącznej wysokości 1,2 mld euro.

Winiarze niemieccy wraz ze swym rządem bronią praktyki docukrzania, która według nich stosowana jest od stuleci. Ponadto niemieckie przepisy zabraniają używania cukru przy wytwarzaniu win wysokiej jakości. Kompromisowa propozycja Komisji Europejskiej przewiduje odstąpienie od zakazu tylko wobec niewielkich, niezrzeszonych w duże spółdzielnie producentów - informuje FAZ.

Źródło: PAP