- W przypadku braku jakiejkolwiek reakcji ze strony władz, będąc jednocześnie członkami związków zawodowych, wyjdziemy na ulice, staniemy przed supermarketami, pojedziemy do Warszawy, aby bronić godnie swojego miejsca pracy i strategicznej dziedziny gospodarki jakim jest rolnictwo – mówi Paweł Augustyn, prezes Małopolskiej Izby Rolniczej. - Od dwóch lat z niepokojem obserwujemy sytuację na rynkach rolnych i pogłębiającą się codziennie trudną sytuację gospodarstw rolnych w Małopolsce. Systematycznie informujemy posłów, władze wojewódzkie i samorządowe o katastrofalnej sytuacji rolnictwa małopolskiego, rozwierających się nożycach cen artykułów rolnych i środków do produkcji rolnej - dodaje Augustyn.

Jak podkreśla Augustyn rolnicy pytają wprost – czy Państwo Polskie chce mieć polską żywność? Czy chce, żeby były tereny rolnicze, a nie nieużytki? Czy chce aby na wsi mieszkali ludzi zajmujący się rolnictwem, które da im godne warunki życia.

Źródło: farmer.pl