Tym razem temat numeru poświęcamy grupom producenckim (wydanie 1/2017 miesięcznika "Farmer") Obecnie jest to temat dość żywy, bo grupa rolników zakładających nową grupę producencką może liczyć na wsparcie finansowe w postaci dopłat do produkcji, ale nie tylko. Szerzej o formach wsparcia, ale również o tym, jak krok po kroku założyć grupę producencką, jak w niej wytrwać i z czym trzeba się zmierzyć, napisaliśmy na kolejnych stronach tematu numeru.

Niestety, z analizy kilkuletnich doświadczeń już istniejących grup producenckich wynika, że największym problemem, nie tylko w stworzeniu, ale przede wszystkim utrzymaniu grupy producenckiej okazują się nie przepisy, a ludzie. Oczywiście, to niektóre przepisy powodują, że w grupie trudno wytrwać - zwłaszcza gdy po 5 latach kończy się unijne dofinansowanie. Jednak najtrudniej jest znaleźć grupę osób, która będzie miała wspólną wizję działania i chęć pracy wedle ustalonych założeń. Niestety, korzystanie z przywilejów grupy producenckiej wiąże się również z obowiązkami dotyczącymi m.in. wysokości sprzedaży za pośrednictwem grupy, produkcji, jakości, terminów. Wielu rolników nie chce stracić pełnej swobody w prowadzeniu gospodarstwa i kiedy kończą się dotacje - wychodzi z grupy.

PROBLEMEM JEST CIĄGLE MENTALNOŚĆ

W Europie Zachodniej wspólne działanie rolników jest znacznie popularniejsze. Ma ono różne formy i nie zawsze ta współpraca podyktowana jest możliwością uzyskania dodatkowych funduszy. Tamci rolnicy już wiedzą, że działać wspólnie oznacza często - działać taniej, efektywniej, z większym zyskiem, a czasem też szybciej. Niestety, polski rolnik przyzwyczajony jest do samodzielności. Często mimo braku ekonomicznego uzasadnienia kupuje drogie maszyny, które wykorzystywane są przez bardzo krótki okres w roku. Takich przykładów można by podać wiele. Dlaczego tak się dzieje? Przyczyna jest ta sama od lat, wiejska mentalność, rywalizacja, a czasami też zawiść. Ciągle jeszcze wielu cieszy, że sąsiad rozwija się gorzej od niego lub ma gorszy sprzęt rolniczy. Tymczasem wspólne działanie sprawia, że zyskują wszyscy. Problemem jest też brak doświadczeń i praktycznego poznania korzyści płynących ze wspólnego działania. Na szczęście, sytuacja powoli się zmienia, zwłaszcza tam, gdzie rolnicy coraz skrupulatniej prowadzą swoją księgowość. Tam, gdzie zaczyna się biznesowe spojrzenie na gospodarstwo rolne, wyraźniej widać, że działanie w grupie ma sens, a w niektórych przypadkach wręcz jest to jedyna szansa na dalszy rozwój gospodarstwa.