Na pierwszy rzut oka wszystko się poprawia. Dwukrotnie spadła liczba rolników zajmujących się hodowlą bydła podczas, gdy produkcja mleka wzrosła.

Maleje też liczba mleczarni. Ale mimo to większość naszych zakładów ma niewielkie szanse na konkurowanie ze światowymi koncernami. Tymczasem zdaniem mleczarzy kolejnych przejęć małych firm przez duże nie będzie. Powodem jest kryzys.

Waldemar Broś – KZSM: dzisiaj w zasadzie ich nie stać na dalsze koncentrowanie przy dalszych środkach, ze względu na fatalną sytuację ekonomiczną.

Załamał się eksport. Rosną zapasy mleka w proszku, którego nikt nie chce kupować. Wniosek rządu do Komisji Europejskiej w sprawie wznowienia subwencji eksportowych pozostał jak na razie bez echa. Jak poprawić sytuację firm? Rząd chce przeznaczyć dodatkowe fundusze na konsolidację przedsiębiorstw. Cel jest prosty.

Marek Sawicki – minister rolnictwa: to jest kwestia powołania holdingów wojewódzkich, w ramach których mogłyby podmioty produkujące mleko podawać wspólną ofertę handlową dla wielkopowierzchniowych sieci.

Dzięki powstaniu kilku lub kilkunastu holdingów regionalnych mleczarze mogliby zacząć czerpać większe zyski ze sprzedaży. Na razie największe pieniądze na artykułach mleczarskich zarabiają bowiem handlowcy.

Tadeusz Badach – OSM – Krasnystaw: ja wczoraj byłem w centrum Warszawy w sklepach. My dzisiaj sprzedajemy ser w Krasnystawie po 8 – 9 złotych. A ten sam ser twardy na Placu Trzech Krzyży jest po 26 złotych. Mój ser. To boże kochany, kto to wytrzyma.

Holdingi mleczarskie zajmujące się handlem to w branży nic nowego. Od lat funkcjonuje białostocka Spółdzielnia Obrotu Towarowego, Lubelska Spółdzielnia Usług Mleczarskich czy Wielkopolska Spółdzielcza Składnica Mleczarska.

Źródło: Agrobiznes/Witold Katner