Od lipca ubiegłego roku PHU Wiesław Wawrzyniak, właściciel trzech gorzelni i wytwórni spirytusu, notuje o 90 proc. mniej zamówień. Także Destylacje Polskie zmniejszyły produkcję.

- Podobnie spadła produkcja w innych zakładach. Rynek spirytusu w drugiej połowie 2013 roku całkowicie załamał się - mówi Adam Stępień, dyrektor Krajowej Izby Biopaliw.

Stało się tak ponieważ 1 lipca 2013 roku drastycznie ograniczono metody skażania alkoholu. Zamiast 40 metod dopuszczalny stał się jedynie euroskażalnik - procedura stosowana w Unii Europejskiej - oraz dodatkowe metody zgłoszone przez państwa członkowskie.

- Odnoszę wrażenie, że wszystkie działania Ministerstwa Finansów od 2010 roku zmierzają do tego, by w Polsce nie było produkcji alkoholu etylowego, który nie podlega akcyzie - dodaje Adam Stępień.

Euroskażalnik jest bardzo drogi i w efekcie tańsze stało się sprowadzanie do Polski skażonego spirytusu z zagranicy. W dodatku, przemysł nie ma zgłasza zapotrzebowania na alkohol skażony nowymi metodami.

- Nie ma popytu na polski spirytus. Jeśli w innych krajach jest tańsze skażanie to producenci importują spirytus skażony z Litwy czy Niemiec - mówi Włodzimierz Warchalewski, prezes Związku Gorzelni Polskich.

Rozporządzenie, które ograniczyło metody skażania, miało uszczelnić rynek przed szarą strefą. Około dwie trzecie nielegalnego alkoholu sprzedawanego w Polsce pochodzi z odkażonego spirytusu przemysłowego. Wartość tego nielegalnego handlu szacowana jest na 16 mld zł.