- Wszyscy producenci muszą porozumieć się co do metody produkcji. Kołocz musi być wytwarzany według tej samej receptury, a we wniosku trzeba wykazać związek produktu z regionem - powiedziała specjalistka w wydziale oznaczeń geograficznych Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi, Anna Stolarska.

Porozumieniu i opracowaniu jednolitego przepisu na kołocza poświęcone było spotkanie producentów, które odbyło się w środę w opolskim Urzędzie Marszałkowskim. Zdaniem Józefa Izydorczyka ze Strzelec Opolskich - cukiernika, który kołocze piecze od ponad 60 lat - receptura tego ciasta jest właściwie niezmienna.

- Receptura podstawowa się nie zmieniła. W tej chwili weszły tylko te piekarskie "ulepszacze", których dodawanie do ciasta to jest moim zdaniem zdrada, bo ja jestem tradycjonalistą - powiedział właściciel piekarni.

Izydorczyk przyznał, że w obrębie tradycyjnego przepisu pojawiają się jednak zmiany. - Tradycyjne kołocze mogą być suche, z posypką, makiem, serem i jabłkami. To było zawsze. W tej chwili piecze się je również z rabarbarem lub truskawkami, czego kiedyś nie było. Do posypki używa się też masła, a dawniej margaryny - tłumaczył Izydorczyk.

Kołacz (kołocz) - według tradycji jest to obrzędowe ciasto weselne lub świąteczne. Na Śląsku pieczono go też, i nadal piecze się, na dożynki, dla gości oraz na święta: Bożego Narodzenia, Wielkanocy, pierwszej komunii, czasem także podczas odpustu czy stypy.

Kołocz można dziś kupić w cukierniach, piekarniach, sklepach spożywczych, ale - według autora popularnych książek o Śląsku, w tym "Kuchni śląskiej", Marka Szołtyska - nie wypada tego czynić prawdziwej gospodyni. "Takie kupne kołocze są dycki jakeś przecykrowane abo naparfinowane łolejkami aromatycznymi - godała dyćki moja babka - i bestoż tego do gymby niy ma co brać" - napisał Szołtysek.

Unijna procedura rozpatrywania zgłoszeń produktów regionalnych trwa zazwyczaj 2-3 latA. W kolejce z Polski czekają już m.in. rogale świętomarcińskie (Wielkopolska), krakowskie obwarzanki, i andruty kaliskie.

Źródło: PAP