Trzeba było walczyć o surowiec i podwyższać ceny, aby dostawcy nie zmieniali odbiorcy mleka.

Stanisław Piwoński, Przewodniczący Rady Nadzorczej Spółdzielni Mleczarskiej: - gospodarka takich rzeczy nie lubi, gospodarka lubi bardziej stabilność, żeby to było długotrwałe. Bo po nowym roku sytuacja się zmieniła. Ceny mleka w proszku i serwatki gwałtownie spadły, a wraz z nimi zyski.

Jezrzy Spych, Prezes Spółdzielni Mleczarskiej: - ceny na podstawowe produkty mleczarskie mleko w proszku, serwatka, masło spadły nie delikatnie, a dość drastycznie, bo to jest poziom co najmniej 55 proc., porównując do r. ub.

To m. in. spowodowało, że spółdzielnia z Radomia postanowiła połączyć siły z innym podmiotem. Wcześniejsze działania Rady, czyli zmiany na stanowiskach prezesów, nie pomogły. Stanisław Piwoński, Przewodniczący Rady Nadzorczej Spółdzielni Mleczarskiej: - głównym celem to jest, żeby majątek, który służy tej spółdzielni, żeby służył rolnikom, dostawcom mleka, żeby np. gospodarstwa rolne były zabezpieczone długofalowo.

Połączenia z większą spółdzielnią obawiają się dostawcy. Podstawowy powód to zwiększenie udziału własnego i związane z tym koszty. Zdaniem Krajowego Związku Spółdzielni Mleczarskich, nie ma powodów do paniki. Waldemar Broś, Krajowy Związek Spółdzielni Mleczarskich: - rolnik staje się współwłaścicielem znacznie większego majątku i dwa, że ta firma zapewnia mu większą stabilność i gwarantuje wyższe ceny skupu mleka.

A korzyści może być jeszcze więcej. Przede wszystkim możliwość wynegocjowania lepszych kontraktów z sieciami handlowymi oraz łatwiejszy dostęp do unijnych funduszy.

Źródło: Dorota Florczyk/Agrobiznes

Podobał się artykuł? Podziel się!