- To są inwestycje łączne, firma zainwestuje na terenie gminy 60 mln zł – cieszy się wójt ze Stoczka, Mieczysław Wójcik.

„(…) zgłaszam sprzeciw przeciwko lokalizacji wyżej opisanej inwestycji na terenie miejscowości Zgrzebichy” – pod takim protestem podpisało się 80 mieszkańców wsi. Obawiają się zanieczyszczenia środowiska. „Lokalizacja przedmiotowej inwestycji spowoduje zupełną utratę walorów agroturystycznych i rekreacyjnych  miejscowości Zgrzebichy, zanieczyszczenie odległego o ok. 100 m zbiornika wodnego o pow. ok. 10 ha, podniesienie kosztów oczyszczania wody pitnej dla mieszkańców miejscowości Zgrzebichy, degradację istniejących gruntów rolnych oraz degradację odległych zaledwie o ok. 1 km obszarów chronionych Nadbużańskiego Parku Krajobrazowego” – czytamy w proteście. W związku z tym mieszkańcy domagają się przeprowadzenia rozprawy administracyjnej dotyczącej oceny oddziaływania na środowisko tej inwestycji, połączonej z oględzinami z udziałem biegłych w dziedzinie ochrony środowiska otwartej dla społeczeństwa miejscowości Zgrzebichy. Jak twierdzą, jest wiele nieścisłości w przedstawionym gminie raporcie oddziaływania na środowisko. Odległość do działek siedliskowych mieszkańców w linii prostej to od 32 do 170 m, tereny położone wokół wsi Zgrzebichy są przeznaczone do produkcji rolnej i nigdy na żadnym spotkaniu z władzami gminy nie informowano mieszkańców o zamiarach budowy fermy, w której będzie prowadzona hodowla metodą intensywną.

Wójt rozprawę zaplanował na 14 listopada, ale – jak mówi – nie spodziewa się zbyt wielkiego zainteresowania mieszkańców, bo na wcześniejszym zebraniu w tej sprawie było niewiele osób, a i te bardziej obchodziły sprawy inne niż planowana inwestycja.

- Podpisy pod protestem są naciągane – twierdzi wójt. Jego zdaniem mieszkańcy nie wiedzieli, co podpisują, a całą akcję zorganizowała osoba nawet na stałe nie mieszkająca na tym terenie.

Dlatego też wójt nie zamierza odpowiadać na pismo z 10 października, w którym ów pan z małżonką zwrócił się z prośbą o uznanie za stronę w prowadzonym postępowaniu w sprawie wydania decyzji środowiskowych. Dla wójta sprawa jest jasna: problem odnosi się do gruntów wspólnoty, dlatego też o inwestycji powiadomił sołtysa i w tym trybie prowadzi postępowanie. A sprawy wspólnoty są jak wiadomo nie do końca uregulowane.

- Moja działka leży ok. 147 metrów od planowanej inwestycji, ale dla najbliższej odległość ta wynosi tylko ok. 30 m. – mówi Wiktorian Gruszecki. – Mam działkę tuż za terenem wspólnoty, przez drogę. Kupiłem ją 18 lat temu, sporo zainwestowałem, wspólnie z wójtem doprowadziłem do utwardzenia drogi biegnącej przez wieś. Miałem zamiar zająć się w przyszłości agroturystyką.