PRZEGLĄD PRASY: Polska na własne życzenie przegrywa walkę o korzystną dla nas definicję wódki. I wszystko wskazuje na to, że wkrótce tę polską specjalność będzie można produkować z winogron, a nawet bananów w całej Europie.
20 czerwca w Parlamencie Europejskim odbędzie się głosowanie nad nową definicją wódki. Sprawa wydaje się przesądzona. Niespodziewanie bowiem do grona przeciwników tradycyjnej receptury wódki z ziemniaków lub zboża dołączyły Niemcy.

Telewizja TVN24 dotarła do listu wysłanego z Berlina do 24 państw Wspólnoty. Dietrich Guth, szef departamentu Unii Europejskiej i Międzynarodowych Spraw Rolniczych niemieckiego Ministerstwa Rolnictwa, namawia w nim do przyjęcia liberalnej definicji wódki. Wśród adresatów pisma zabrakło Polski i Litwy.
Ministerstwo Rolnictwa odpowiedzialne za lobbing w sprawie definicji wódki przespało sprawę. I teraz mamy tego efekty" - oskarża Bogusław Sonik, europoseł zajmujący się pracami nad definicją wódki.

Do tej pory wódka produkowana była tylko z ziemniaków, zboża lub w ostateczności buraków cukrowych. W Unii Europejskiej słynęli z niej przede wszystkim Polacy, Litwini i Skandynawowie. "Wódka to tradycja i historia, daje nam poczucie swojskości
Wódka to nasz flagowy produkt znany na całym świecie. Wprawdzie np. Francuzi próbowali swoich sił w jej produkcji, ale powstało prawdziwe paskudztwo.

Już niedługo takie paskudztwo może zalać unijny rynek wart kilka miliardów euro rocznie. Jeśli Francuzom, Brytyjczykom czy Hiszpanom uda się przeforsować zmianę definicji, będzie ją można robić ze wszystkich płodów rolnych, nawet bananów czy odpadów po winogronach. Co to oznacza? "Spadnie jakość, a wódka utraci swój unikalny smak, co zaszkodzi naszej pozycji wiodącego producenta" - wieszczy Magda Winiarska, redaktor naczelna miesięcznika "Rynki alkoholowe".

Źródło: Dziennik

Podobał się artykuł? Podziel się!