PRZEGLĄD PRASY: Przed tygodniem pisaliśmy o żniwach i o drastycznej podwyżce cen zbóż. Obawialiśmy się, że spowoduje ona podwyżki cen mąki i chleba. Nie sądziliśmy jednak, że będzie aż tak źle. Od dziś kilogram podstawowej mąki chlebowej pszennej 750 kosztuje w Stoisławiu 89 gr, a pięćsetki" - 99 groszy, czyli o 14 groszy więcej niż wczoraj. To druga w sierpniu podwyżka; pod koniec lipca mąka była o 20 proc. tańsza. A to zapewne jeszcze nie koniec – pisze Irena Boguszewska.

Bochen jest za tani

Mąka znacznie podrożała w całym kraju, dlatego musi podrożeć i chleb. Prezes Gminnej Spółdzielni w Koszalinie, która ma własną piekarnię, twierdzi, że według jego wyliczeń półkilogramowy bochenek powinien dziś kosztować... 1,5 euro! Żaden piekarz jednak tyle nie zażąda, bo wie, że nikt tyle nie zapłaci. Ludzie są za biedni. No, a poza tym na rynku jest za ciasno, jest zbyt duża konkurencja, stąd tak absurdalne zaniżanie cen.

Wiesław Reichert, współwłaściciel piekarni „Bajgiel" w Będzinie, uważa, że - biorąc pod uwagę koszty produkcji -półkilogramowy bochenek powinien kosztować 3 złote. -Koszty rosną nie tylko ze względu na mąkę, ale także z uwagi na wyższe pensje. Te w czerwcu podnieśliśmy o 25 proc, by zatrzymać piekarzy w kraju. Jednak cen chleba na razie nie ruszamy. Czekamy, aż skończy się sezon turystyczny i żniwa, aż wyklaruje się sytuacja ze zbożem na rynku. Wtedy zadecydujemy o wysokości podwyżki.- Na pewno nie będzie drastyczna ze względu na m.in. malejące spożycie pieczywa, które w ostatnim roku spadło w kraju o 4 procent. Myślę, że bochenek nie będzie droższy niż 2 zł.

Koniec z „na potem"!

Koszty produkcji rosną, chleb nie drożeje, dlatego w zastraszającym tempie maleje rentowność wielu piekarni. Jarosław Nizioł, właściciel piekarni Nizioł" w Kołobrzegu, twierdzi, że wynosi zaledwie kilka procent, a to za mało, by można prowadzić normalną działalność, czyli inwestować w nowe technologie i wyposażenie. Stąd wielu właścicieli odkłada inwestycje na potem", ale w nieskończoność przecież tego robić nie można. W ubiegłym roku w Kołobrzegu dwie piekarnie zbankrutowały - mówi Nizioł. - Dobrze trzymają się tylko takie, które zatrudniają ludzi na czarno. Tyle że to nie jest metoda dla poważnej firmy.

Ceny chleba w Europie