PRZEGLĄD PRASY: Joanna Posoch (40 lat) pilnuje kotła z bulgoczącym olejkiem lawendowym - pisze Iwona Trusewicz. Ten rok jest wyjątkowy. Łagodna zima, wczesne lato i dużo słońca sprawiły, że lawenda jest ciężka od olejku, tłusta i upajająco wonna.

Niepozorna roślina o małych, niebieskofioletowych kwiatkach dawno zawojowała pola Prowansji i Bułgarii, ale Polski - nie. Choć też mamy swoje zagłębie lawendowe - powiat miechowski. Według Andrzeja Liwocha, dyrektora ds. rozwoju Herbapolu Kraków, działa tam ok. 70 plantatorów mających od 30 arów do 0,5 ha lawendy. W sumie w Polsce jest ok. 40 ha upraw tej wonnej rośliny - tyle co na jednej plantacji we Francji.

- Nigdy nie byłam w Prowansji, nie widziałam tamtejszych słynnych pół lawendowych. Ale gdy zamieszkałam na Warmii, bardzo chciałam coś uprawiać i wybrałam lawendę, której tu nie było. Moje pierwsze krzaki wyrosły z nasion - wspomina Joanna Posoch. (...)

Ziemię obiecaną znalazła przypadkiem. To wcale nie miała być Warmia, bo wcześniej w Beskidzie Niskim pod słowacką granicą kupiła za 5 tys. zł 80-letnią chatę skazaną na spalenie. Za jej rozebranie, transport na drugi koniec Polski i dwa tygodnie ponownego składania górale wzięci trzy razy tyle. Ale stanęła w miejscu, które urodą śmiało może konkurować z górskimi pejzażami. 

(...) po kilku próbach nabrała odwagi, rozebrała piec w swojej chacie i zamiast pięciu kanałów, zbudowała trzy szersze. Od tej pory piec działa jak burza. Następny postawiła znajomym, potem w tzw. małej chacie, gdzie jest suszarnia ziół i owoców.

- A teraz jestem rolniczką - wzdycha Joanna Posoch, wiążąc lawendę rafią w pęczki i wieszając w cieniu i przewiewie do wyschnięcia.