W ostatnim czasie rozgorzała dyskusja na ten temat i nawet Komisja Europejska ma się tą sprawą zajmować.

Marek Sawicki nie raz podkreślał, że Komisja Europejska dwa miesiące temu „podjęła polski wniosek i przyjrzy się marżom handlowym na żywność sprzedawaną w sieciach handlowych.

Andrzej Maria Faliński z Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji powiedział nam, że polemizował z ministrem rolnictwa Markiem Sawickim w sprawie marż handlowych .

Farmer.pl zapytał szefa organizacji skupiającej wielkie sieci handlowe o to czy hiper i supermarkety kupują towar bezpośrednio od mleczarni czy zakładów mięsnych. Okazuje się, że prawie nigdy. Zawsze po drodze jest jakiś pośrednik, a towar zanim dojdzie do sieci handlowej jest zawsze sporo droższy niż cena wyjścia z zakładu przetwórczego.

Andrzej Faliński wylicza: handlowiec kupuje towar od pośrednika i dokłada swoją marże. Na poziomie hipermarketu jest to 15%, a na poziomie supermarketu około 20%. Największe marże są w drobnym handlu i wynoszą od 20 do 40%.

Wprowadzenie sztywnych marż będzie tak naprawdę promowaniem wielkich producentów. To po pierwsze uderza w kraje o rozdrobnionym rolnictwie takim jak Polska, a po drugie „wymiata” z rynku drobnych producentów i drobnych przetwórców. Przy niskiej marży handel będzie szukał dostawców, którzy mu dostarczą produkt w wielkiej skali, bo ma ograniczenie urzędowej marży. A musi przecież jeszcze na tym zarobić – przekonuje szef POHiD.

W efekcie warunki, które dogadają koncerny produkcyjne z koncernami handlowymi, będą nie do przyjęcia dla małego i średniego biznesu. Jest to zupełnie anty-skuteczne w polskich realiach gospodarczych, gdzie ponad 90% firm handlowych to są właśnie firmy małe. Tak samo jest w produkcji żywności. Te małe firmy produkcyjne i handlowe po prostu wypadną z rynku – tłumaczy Andrzej Faliński. 

źródło: farmer.pl

Podobał się artykuł? Podziel się!