Teraz sytuacja na rynku mleka jest stabilna.  Niesprzyjająca pogoda w okresie letnim nie wpłynęła negatywnie na dostawy mleka do punktów skupu. Rolnicy dostarczyli go o 10% więcej niż przed rokiem. Eksport produktów mleczarskich, stanowiący 20% całkowitej produkcji, również wzrósł w stosunku do ubiegłego roku. W pierwszym półroczu br. systematycznie spada cena skupu mleka oraz wyrobów mleczarskich. Nie na tyle jednak, aby była nieopłacalna dla rolników i przetwórców. Mimo to słychać głosy zaniepokojenia sytuacją w branży. Narzekają głównie firmy, których produkcja trafia na rynki Unii Europejskiej. Niski kurs euro w stosunku do złotego sprawia, że chociaż więcej wyrobów sprzedają za granicę, to opłacalność eksportu maleje. Poza tym polskim firmom nie udało się w pełni powrócić na rynek rosyjski. W pierwszym półroczu 2005 roku nasze mleczarnie wyeksportowały do Rosji ok. 9,9 tys. ton produktów. To mniej niż połowa tego, co rok temu.

Jednak nie wszyscy mleczarze narzekają na wysoki kurs złotego. Niektórzy spółdzielcy, wręcz zacierają z tego powodu ręce. Okręgowa Spółdzielnia Mleczarska Piątnica niemal całą produkcję kieruje na rynek krajowy, dlatego mocny złoty jej odpowiada. Eksport stanowi zaledwie 0,5% obrotów firmy. Spółdzielnie mleczarskie produkujące głównie na rynek wewnętrzny podkreślają, że słaby kurs euro sprzyja inwestycjom. Opłaca się modernizować zakłady i wymieniać maszyny na nowocześniejsze.  

Niezrozumiałe są również alarmujące sygnały dotyczące importu do Polski produktów mleczarskich, zwłaszcza sera żółtego. Niektóre spółdzielnie mleczarskie podkreślają fakt, że w pierwszym półroczu 2005 roku do Polski sprowadzono 17 tys. ton (6,5 raza więcej niż w tym samym okresie ubiegłego roku)  marnej jakości, taniego (4,8 zł/kg) sera żółtego. Przedstawiciele Krajowego Związku Spółdzielni Mleczarskich twierdzą, że nie można wyprodukować kilograma sera żółtego taniej niż za 2,5 euro, zwłaszcza że cena mleka w krajach „starej” Unii  jest o 30% wyższa niż w Polsce. Dlatego także sery powinny być droższe, a nie są.
W ubiegłym roku nasze mleczarnie wyprodukowały około 220 tys. ton sera żółtego, w tym roku produkcja będzie o około 20 tys. ton większa. Nie ma więc powodów do niepokoju, bo jak podkreślają eksperci z Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej, import serów żółtych wciąż utrzymuje się na niskim poziomie. Firmy mleczarskie niepotrzebnie więc straszą rolników, że jeśli import nie zostanie zahamowany, to będą musiały obniżyć ceny skupu mleka. W takiej sytuacji wyjdą one na swoje, a największe straty poniesie rolnik-dostawca.