Szef Centrum Doradztwa Rolniczego w Brwinowie Krzysztof Mościcki po zapoznaniu się z projektem swoich wydatków na 2009 rok nie miał wątpliwości, że sytuacja jest dramatyczna. - Pieniędzy wystarczy na płace, pochodne od płac, obowiązkowe świadczenia pracownicze typu badania okresowe oraz podatek od nieruchomości. Ale nie ma już na takie rzeczy jak ogrzewanie, energia, elektryczna, woda ścieki, materiały biurowe, telefony – wymienia dyrektor Mościcki.

Co w takiej sytuacji mogą zrobić dyrektorzy ODR-ów? Po pierwsze wprowadzić oszczędności na funduszu płac, po drugie zwalniać personel.

W podobnej sytuacji są ODR w całym kraju, alarmuje opozycja. Henryk Kowalczyk z Prawa i Sprawiedliwości przypomina, że oszczędności w przyszłorocznym budżecie to kolejne cięcia wydatków na ODR-y. Pierwsze oszczędności miały bowiem miejsce podczas niedawnej nowelizacji budżetu na 2009 rok. - Już wtedy zaczęły się odejścia pracowników szczególnie tych najbardziej doświadczonych do innych firm prywatnych – mówi poseł Kowalczyk.

Co na to rząd? Szef sejmowej komisji rolnictwa Leszek Korzeniowski obiecuje, że posłowie Platformy Obywatelskiej podczas drugiego czytania ustawy budżetowej złożą poprawkę zwiększającą subwencje na doradztwo rolnicze o 15 milionów złotych. Sprawa podobno jest już „załatwiona” z szefem klubu PO Grzegorzem Schetyną.

- Ale coś za coś - dodaje wiceminister rolnictwa Artur Ławniczak, który zapowiada, że wymagania stawiane doradcom zostaną zwiększone. - Będziemy oczekiwać większej efektywności pracy w terenie. Być może przesunięcie tych, którzy zajmują stanowiska kierownicze do zadań bezpośrednio w terenie- zapowiada wiceminister Ławniczak.

Źródło: farmer.pl

Podobał się artykuł? Podziel się!