W tym roku Polska Federacja Turystyki Wiejskiej obchodzi dziesięciolecie. Jak podsumowałaby pani ten czas?
Naszym sukcesem jest na pewno to, że działamy już tak długo i cieszymy się coraz większym uznaniem. Jesteśmy twórcami systemu kategoryzacji wiejskiej bazy noclegowej, który cały czas udoskonalamy. W 1997 roku przeprowadzono inwentaryzacje bazy noclegowej w tych stowarzyszeniach, które należały do Federacji. Chcieliśmy się zorientować, jaki jest stan agroturystyki w Polsce, po to abyśmy wiedzieli, na czym możemy tę bazę budować. Nasze wymogi są nieco wyższe od ustawowych.

Które regiony przodują w agroturystyce?
Wszystkie blisko „Ściany zachodniej”, np.Lubuskie czy Zachodniopomorskie miały i maja wysoki standard. Ostatnio bardzo prężnie zaczęły rozwijać się województwa podlaskie i lubelskie. Jeszcze kilka lat temu liczba i jakość kwater była tam najniższa, teraz cały czas się to zmienia. Podlasie zaczyna być modne. Lubelskie przoduje w rożnych inicjatywach, to bardzo dynamicznie rozwijający się region. Powstał tam pierwszy związek stowarzyszeń agroturystycznych. Wiele dobrego dzieje się też w województwie małopolskim. Najwięcej gospodarstw jest oczywiście tam, gdzie przyroda sama dyktuje takie warunki, gdzie są góry czy woda. Wszystko jednak zależy od człowieka, który tym wszystkim pokieruje.

Jakie są trendy w gospodarstwach agroturystycznych?
Nasi kwaterodawcy zrozumieli, że musza się wyróżniać z rzeszy takich samych kwater. Dlatego maja przeróżne pomysły na uatrakcyjnienie swojej oferty. Ostatnio np. spotkałam się z bardzo ciekawym pomysłem - właściciel, chce prowadzić hotel dla zwierząt. Jeśli idzie o jakość obsługi, to dużo kwater można porównać do porządnych hoteli.

Ludzie zaczynają się przekonywać do tego, że musza zapewnić rożne atrakcje, a nie tylko miejsce do spania i wyżywienie. Dodam też, że w prowadzeniu gospodarstw agroturystycznych zdecydowanie przodują kobiety. Dla nich przyjmowanie gości jest bardzo naturalne.

Jest Pani również właścicielką gospodarstwa. Na jaką nietypową ofertę mogą liczyć pani goście?
U mnie można mieć kaprysy na wszystko, można wybierać, co chce się jeść. Czasem mam 5 rożnych diet, np. bez mleka, soli czy mięsa. Najważniejsza jest jednak atmosfera, u mnie jest bardzo wesoło. Lubię ludzi i zapewne w tym tkwi cały sekret.

Czy prowadzenie własnego gospodarstwa pozwala Pani lepiej rozumieć innych kwaterodawców?
Oczywiście, z tego przecież wyrosłam, najpierw zaczęłam prowadzić swoje gospodarstwo, później zostałam prezesem małego stowarzyszenia na wsi, a dopiero potem wybrano mnie na prezesa Polskiej Federacji.