Przykładowo ceny sprzedaży jabłek przez sadownika osiągają ok. 1,20-1,50 za kg (średnio bez podziału na kaliber i odmiany), natomiast u sprzedawcy finalnego dochodzą do 5 zł za kg. Z tym, że u sprzedawcy posiadającego niewielki sklep są bliższe 5 zł/kg, a w sieciach wielko powierzchniowych są niższe o ok. 15-30 proc. oczywiście w zależności od odmiany, kalibru i opakowania. Rodzi się pytanie, dla czego tak jest? Otóż, wielkopowierzchniowe sieci, ze względu na charakter działalności, tzn. oferowanie bardzo szerokiej gamy produktów w jednym miejscu, niejednokrotnie poparte poprzez oferowanie dodatkowych usług w kompleksie poprzez wynajmowanie powierzchni dla podmiotów nie będących dla nich konkurencją typu fryzjer, zegarmistrz, poczta ect., stają się „konkurencyjne” i mogą sobie pozwolić na „niższe marże”. Pytanie zasadnicze – czy rzeczywiście ich marże są niższe? Otóż nie do końca.

Przykładowo, mając wybór, sprzedaży 1 kg towaru do małego sklepu za 1 zł lub za 1,05 zł do sieci (super czy też hipermarketu), naturalnie wybierzemy opcję sprzedaży tam gdzie oferują nam wyższą cenę. I tu z reguły pojawia się problem. Różnica w sprzedaży dla detalisty, który sprzedaje w sklepiku i dla sieci wielkopowierzchniowej jest znacząca. Sieci wielkopowierzchniowe proponują dostawcy podpisanie umowy o współpracy, które w większości przypadków posiadają niekorzystne zapisy. Problem pojawia się dopiero po pewnym czasie – po kilku miesiącach. Dochodzą dodatkowe płatności na rzecz sieci, które dostawca musi ponieść, a to m.in. usługi za otwarcie nowego sklepu czy też badania statystyczne, które mają podnieść wysokość sprzedaży towarów w sieci i itp. Wówczas, niejednokrotnie, dostawca zdaje sobie sprawę, że współpraca, która miała być owocna dla obu stron, jest dla niego nie nieopłacalna, ponieważ de facto „dokłada do tego interesu” i ponosi straty, prowadzące czasami do bankructwa. Oczywiście, każdy może podnieść, że dostawca, znając warunki umowy, mógł tej umowy nie podpisać. Generalnie, można się z tym zgodzić i przejść do porządku dziennego, ale można też walczyć o odzyskanie poniesionych opłat.

Jak podaje radca prawny Izabella Górzyńska z Kancelarii Radcy Prawnego w Piasecznie,  zgodnie z art. 15 ust. 1 pkt. 4 ustawy z dnia 16 kwietnia 1993 r. o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji, czynem nieuczciwej konkurencji jest utrudnianie innym przedsiębiorcom dostępu do rynku m.in. przez pobieranie innych niż marża handlowa opłat za przyjęcie towaru do sprzedaży.

Tymczasem, jest rzeczą powszechnie znaną, iż duże sieci handlowe, posiadające w swoim zasobie dziesiątki supermarketów i hipermarketów, wykorzystują swoją pozycję dominującą na rynku, narzucając dostawcom (producentom, rolnikom, itp.) szereg dodatkowych opłat, innych niż marża handlowa. Można nawet odnieść wrażenie, że przerzucają tym samym część kosztów swojej działalności gospodarczej na dostawców. Dostawcy, zaś chcąc dostarczyć swoje towary do dużej sieci handlowej, przystają na dodatkowe postanowienia i porozumienia dotyczące tego typu opłat.

Jak podkreśla radca prawny Izabella Górzyńska, kwestia pobierania opłat, innych niż marża przez przedsiębiorców prowadzących sklepy wielkopowierzchniowe (sieci handlowe), w tym stanie rzeczy stała się przedmiotem wielu orzeczeń Sądu Najwyższego. Wynika z nich, że zastrzeganie dodatkowych opłat przez przedsiębiorcę handlowego utrudnia w sposób oczywisty dostęp do rynku i w ten sposób narusza dobre obyczaje. Skutkiem tego taka umowa, jako sprzeczna z zasadami współżycia społecznego, jest nieważna ( wyrok Sądu Najwyższego z dnia 26 stycznia 2006 r., II CK 378/05).

W praktyce od dostawców pobierane są opłaty dodatkowe występujące pod bardzo różnymi nazwami, np. wynagrodzenie za intensyfikację działalności handlowej w formie bezwarunkowego bonusu rocznego od obrotu, rozliczanego miesięcznie od obrotu netto, warunkowego bonusu rocznego od obrotu, rozliczanego rocznie, miesięczne wynagrodzenie za usługi marketingowe, wynagrodzenie z tytułu nadzwyczajnych akcji promocyjnych w związku z otwarciem nowych sklepów oraz przekształcaniem sklepów, budżety promocyjne, upusty określone jako opłaty logistyczne, zarządzanie towarami dostawcy (CRM), rabaty potransakcyjne.

Skoro pobieranie tzw. opłat marketingowych jest sprzeczne z prawem, rodzi się pytanie czy można odzyskać niesłusznie poniesione opłaty?

Według radcy prawnego Izabelli Górzyńskiej, tak, ponieważ zgodnie z art. 18 ust. 1 pkt 5 powołanej powyżej ustawy, przedsiębiorca, którego interes został zagrożony lub naruszony, może dochodzić zwrotu bezpodstawnie uzyskanych korzyści na zasadach ogólnych. Potwierdził to Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 19 sierpnia 2009 r. III CZP 58/2009, w którym stwierdził, iż na podstawie cyt. przepisu, strona może – niezależnie od innych roszczeń wynikających z umowy – dochodzić zwrotu bezpodstawnie uzyskanych korzyści z tytułu pobierania innych niż marża handlowa opłat za przyjęcie towaru do sprzedaży. Korzyściami takimi są przede wszystkim płatności dokonane przez dostawców na rzecz sieci handlowych, jak i kwoty, które nie zostały przez sieć handlową zapłacone na skutek dokonanego potrącenia (kompensaty) tych opłat z ceny za towar.  Dostawca (rolnik, grupa producentów) dotknięty czynem nieuczciwej konkurencji może dochodzić jednocześnie roszczeń zarówno z tytułu niewłaściwego wykonania umowy jak i na podstawie przepisów o bezpodstawnym wzbogaceniu (art. 405 kodeksu cywilnego w związku z art. 410 kc).

Z analizy wyroków Sądu Najwyższego z ostatnich lat, wynika, iż jeśli nawet obowiązek uiszczania dodatkowych opłat za współpracę nie jest w umowie przewidziany wprost (np. jest określany jako premia od obrotu, premia specjalna z tytułu intensyfikacji sprzedaży i rozszerzenia rynków zbytu, rabat posprzedażowy, wynagrodzenie za gromadzenie i opracowywanie danych dotyczących rotacji towarów dostawcy pomiędzy sklepami sieci, budżet promocji w związku z otwarciem nowych sklepów), to nie ma to znaczenia dla ustalenia bezprawności takiego czynu. Nieistotna jest nazwa zastosowana do określenia tytułu opłaty, lecz jej charakter i natura.

Choć wyroki sądów zarówno powszechnych, jak i Sądu Najwyższego nie stanowią prawa w polskim systemie prawnym, tym niemniej wskazują na korzystną dla dostawców linię orzeczniczą.

Należy podkreślić, że nawet zawarcie za obopólna zgodą porozumień dotyczących odpłatności np. za tzw. usługi promocyjne i CRM (zarządzanie towarami dostawcy) oraz dot. np. rabatów potransakcyjnych, obok umowy sprzedaży towaru do sieci, nie zmieni faktu, że opłaty mogą być uznane za czyn nieuczciwej konkurencji.

Ostatnią kwestią do rozstrzygnięcia jest przedawnienie roszczeń. Jak twierdzi radca prawny Izabella Górzyńska – zasadniczo, roszczenia z tytułu sprzedaży w obrocie profesjonalnym oraz roszczenia prowadzących gospodarstwa rolne tytułu sprzedaży płodów rolnych i leśnych przedawniają się po dwóch latach (art. 554 kodeksu cywilnego.). Jednak, roszczenia spowodowane czynami nieuczciwej konkurencji przedawniają się po trzech latach. Bieg przedawnienia rozpoczyna się oddzielnie dla każdej pobranej opłaty.
Należy podkreślić, że bieg przedawnienia przerywa każda czynność przed sądem, ale także uznanie roszczenia przez drugą stronę (np. prośba dłużnika o rozłożenie należności na raty lub o zwolnienie z odsetek). Aby przerwać bieg przedawnienia nie trzeba od razu składać pozwu, przerywa je bowiem także złożenie wniosku do sądu o zawezwanie do próby ugodowej (którego opłata sądowa wynosi tylko 40 zł).Ponadto bieg przedawnienia przerywa wszczęcie mediacji, bądź też każda inna czynność przed sądem (w tym polubownym) podjęta bezpośrednio w celu dochodzenia, ustalenia, zaspokojenia lub zabezpieczenie roszczenia. Ważne – samo wezwanie do zapłaty nie przerywa biegu przedawnienia. Po każdym przerwaniu przedawnienia, biegnie ono na nowo.