Farmer: Jest Pan zaskoczony zarzutami, które stawiają Panu niedawni koledzy?

Władysław Serafin: Wszystko jest pokłosiem afery taśmowej. Nagłe ożywienie wielu polityków jest żenujące, bo wszyscy o wszystkim wiedzieli, a teraz próbują symulować, że odkryli jakieś nieprawidłowości. Rywalizacja między związkami trwa − i traktuję ją jak naturalną rzecz. Nikt nie miał pomysłu na polską reprezentację w Brukseli. Byłem prekursorem. I przez dziesięć lat byłem bohaterem narodowym, a teraz próbuje się zrobić ze mnie paraprzestępcę. Proszę porównać: teraz utrzymanie przedstawicielstwa przez Polskę to 4 mln zł z budżetu na rok, a kółka przez 4 lata same utrzymywały przedstawicielstwo.

Ile to kosztowało, jaką wykazałem się kreatywnością, że w latach najwyższej potrzeby 2002-2004 Polska była reprezentowana.

Bo mówiło się: Polska, a nie kółka, ma przedstawicielstwo.

Farmer: Czy otrzymał Pan odpowiedź na list z kwietnia, skierowany do ministra Stanisława Kalemby, z wnioskiem o wyjaśnienie nieopłacenia przez Samoobronę składki członkowskiej od 2009 r., pomimo otrzymania dotacji budżetowej na ten cel oraz z zarzutem fałszowania przez KRIR sprawozdań z wykorzystania dotacji? Zwracał się Pan również o pomoc w wyegzekwowaniu ponad 1 mln zł dotacji należnej kółkom.

WS: Otrzymałem zestawienia końcowe za lata 2006-2012. Nie dostałem szczegółowych rozliczeń izb rolniczych i federacji związków branżowych, o które prosiłem.

Nie mam żadnych informacji, czy zostały wszczęte postępowania wobec pana Szmulewicza, który według mnie fałszował sprawozdania. Jeżeli 11 listopada minister rolnictwa Marek Sawicki poucza mnie, że otrzymał z COPA COGECA informację o znacznym zaleganiu przez polskie organizacje z opłaceniem składek - w tym kółek rolniczych − to znaczy, że miał wiedzę, wspólnie z Szmulewiczem, o innych zaległościach.

Tych zaległości, mimo że są wykazywane w sprawozdaniu COPA COGECA, nie ujęto w sprawozdaniu końcowym KRIR.

Czyli prezes Szmulewicz przedłożył w ostatnich latach nieprawdziwe sprawozdania do rozliczenia ministrowi.

Farmer: A podobno w 2012 roku sprawę badała NIK...

WS: ... i to stawia świadectwo rzetelności badania NIK - czy też ukierunkowanego badania. W tym roku przypuszczono atak na Serafina i było ustalone, że ma być wina Serafina. I to jest porażające. Mimo moich pism kierowanych od wielu lat w sprawie kontroli kompleksowej, nikt nie reaguje.