To jedyny sposób na legalną sprzedaż, bo nie zmieniły się przepisy określające zasięg sprzedaży bezpośredniej mimo, że wytwórcy sera o to zabiegają - poinformowało Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Wymóg zatwierdzenia wynika z przepisów UE - poinformowała rzeczniczka ministerstwa Małgorzata Książyk.


Chodzi o poddanie zakładu kontroli i ocenie weterynaryjnej, podobnie jak ma to miejsce w przypadku zakładów mleczarskich. Wiąże się to z wydatkami na inwestycje, szkoleniami, gromadzeniem dokumentacji. Pierwsi wytwórcy chcą się jednak temu poddać, wśród nich Marcin Bielec przewodniczący zrzeszenia producentów sera korycińskiego.

Bielec poinformował, że trwają prace i szerokie konsultacje z udziałem producentów sera, jak taka ocena miałaby wyglądać, bo nie można porównać dużej mleczarni z małym zakładem. Podał przykład, że w mleczarni powinno być według wymogów urządzenie do pasteryzowania mleka, a ser koryciński jest produkowany z mleka, którego nie poddaje się pasteryzacji. Warunki zatwierdzenia weterynaryjnego muszą to uwzględniać.

Producenci sera korycińskiego skarżyli się we wrześniu 2011 roku premierowi Donaldowi Tuskowi, gdy odwiedził ich jeżdżąc po kraju "tuskobusem", że nie mogą legalnie sprzedawać tego produktu poza województwem podlaskim i przyległymi powiatami, bo takie są przepisy. Premier obiecał zajęcie się sprawą, powstał specjalny zespół w resorcie rolnictwa.

Wytwórcy sera korycińskiego są w grupie producentów prowadzących tzw. działalność marginalną, lokalną i ograniczoną. Zgodnie z rozporządzeniem ministra rolnictwa z 2010 r., nie mogą sprzedawać swoich wyrobów na ogólnopolskim rynku, a jedynie na rynek lokalny, czyli w województwie, w którym produkują i powiatach ościennych. Mogą sprzedać sery bezpośrednio klientowi albo pośrednikowi prowadzącemu handel detaliczny i to również tylko na terenie województwa i ościennych powiatów - tłumaczył wcześniej resort rolnictwa.

Resort rolnictwa "analizuje potrzebę i możliwości wprowadzenia zmian w przepisach krajowych z zakresu bezpieczeństwa żywności pochodzenia zwierzęcego produkowanej w gospodarstwach rolnych, w tym dotyczących działalności marginalnej, lokalnej i ograniczonej". Książyk podkreśliła jednak, że "ewentualne zmiany, możliwe są jedynie w ograniczonym zakresie, z uwagi na to, że przepisy powinny być ustanowione na poziomie gwarantującym bezpieczeństwo konsumentów i powinny być zgodne z ideą prawa żywnościowego UE". - Nie mogą być one sprzeczne z jego postanowieniami - poinformowała Książyk.