PRZEGLĄD PRASY: Obecnie, aby wpisać produkt na prowadzoną przez resort listę, wystarczy udowodnić, że wytwarzany jest on od co najmniej 25 lat. To za mało, by ochronić listę przed producentami, którzy chcieliby wprowadzić tam wyroby tylko po to, aby je wypromować.

- Zależy nam, aby na listę trafiały produkty, które są związane z kulturą i tradycją danego regionu - mówi Dariusz Goszczyński, zastępca dyrektora Departamentu Programowania i Analiz Ministerstwa Rolnictwa. Wymóg przedstawienia dowodów na związek z lokalną historią wprowadza projekt ustawy o rejestracji i ochronie nazw i oznaczeń produktów rolnych. Jak dowiedzieliśmy się w resorcie rolnictwa, najpóźniej w czerwcu dokumentem zajmie się Rada Ministrów. Jest zatem prawdopodobne, że przepisy wejdą w życie najpóźniej na początku przyszłego roku.

W przeciwieństwie do rejestracji przez Komisję Europejską wpisanie na krajową listę nie chroni specjałów przed podróbkami. Obecność na niej daje jednak prestiż i ułatwia wejście produktu na masowy rynek.

Dlatego zainteresowanie spisem wśród producentów jest coraz większe. - Co miesiąc trafia na listę kilkanaście produktów - mówi Goszczyński. W ciągu około trzech lat jej istnienia resort wpisał na nią łącznie niemal 460 artykułów spożywczych. Tylko w miniony piątek pojawiło się pięć zgłoszeń, m.in. kociewskie kluski ziemniaczane.

Źródło: Rzeczpospolita

Podobał się artykuł? Podziel się!