Okresy przejściowe były receptą na trudną sytuację w branży przetwórczej jaka miała miejsce w Polsce przed przystąpieniem do Unii Europejskiej. Wiele tysięcy zakładów nie spełniało wtedy surowych unijnych norm sanitarno-weterynaryjnych. Z dniem akcesji groziło im zamknięcie.

- Decyzją rządu w 2002r. wywalczyliśmy okresy przejściowe, czyli nie musieliśmy zamykać wszystkich przedsiębiorstw, tylko dać im czas na dostosowanie – mówi Krzysztof Jażdżewski, zastępca GLW.

Porozumienie z Brukselą zakładało, że firmy wraz z przyznanym okresem przejściowym będą mogły dalej produkować, ale tylko na polski rynek. Unijny certyfikat miały uzyskać dopiero po zakończeniu pełnej modernizacji. W branży mleczarskiej i rybnej okresy przejściowe już się zakończyły. W mięsnej kończą się w tym roku. Wciąż korzysta z nich 130 zakładów. Niektóre na pewno nie zdążą z terminowym zakończeniem prac. Największy kłopot mają te firmy, które postanowiły skorzystać z unijnych funduszy. Problem polega na tym, że opóźnia się podpisywanie umów. Bez nich nie można rozpocząć remontów, bo ryzykuje się utratę pieniędzy. W efekcie część zakładów wstrzymała rozpoczęcie prac.

Źródło: Agrobiznes

Podobał się artykuł? Podziel się!