Oznacza to, że w czwartek, 14 lutego decyzja zostanie opublikowana w Dzienniku Urzędowym UE i 20 dni wejdzie w życie.

"14 luty to Walentynki, ciekawe, czy z tej okazji oscypek będzie produkowany w kształcie serca?" - żartował Mann. Przypomniał, ze jest to już drugi, po bryndzy polski produkt, który otrzyma unijną Chronioną Nazwę Pochodzenia.

Droga do rejestracji oscypka jako wyrobu pochodzącego z kilku podhalańskich powiatów była wyjątkowo długa. W lutym ubiegłego roku, kiedy wydawało się, że procedura w KE dobiega końca, swój sprzeciw zgłosiła Słowacja. Weto było wyrazem obaw, że tylko polski ser będzie można sprzedawać na Słowacji pod nazwą "osztiepok", a także, że pojawi się on w Czechach, czyli na tradycyjnym rynku zbytu słowackich serów.

Po zapewnieniu strony polskiej, że nazwa sera oscypek będzie używana tylko w języku polskim, a Słowacy będą dalej produkować swój "osztiepok" w maju Słowacja wycofała weto.

Ser jest wyrabiany od wieków w Tatrach, po polskiej i słowackiej stronie. Po dziesiątkach lat zaczął się od siebie różnić. Polski oscypek jest serem owczym, który może mieć domieszkę 40 proc. mleka krowiego, zaś w słowackim osztiepku mleko krowie może stanowić aż 80 proc. W Polsce ser wyrabia się tylko w kilku podhalańskich gminach, wyłącznie ręcznie, w bacówkach, podczas gdy słowacki ser jest produkowany w całym kraju, w mleczarniach, z użyciem maszyn.

Źródło: PAP