PRZEGLĄD PRASY: Chodzi o niedawną decyzję Parlamentu Europejskiego, zmieniającą definicję wódki. Przypomnijmy, że przez wiele lat wódkę w takich krajach jak Polska, Rosja, Finlandia czy Szwecja wytwarzano jedynie z takich surowców jak ziemniaki, zboże i cukier – pisze Robert Kordes.

- W krajach tych wódka wytwarzana np. z bananów jest tym, czym mógłby być szampan z ogórków dla Francuzów. Niestety, nie udało się przyjąć definicji korzystnej dla Polski, tzn. takiej, że alkohol ten może być produkowany tylko ze zboża, ziemniaków lub cukru. UE dopuściła produkcję wódki z wszelkich surowców rolniczych - mówi Ewa Nowak. -Kopeć, szefowa Wielkopolskiej Izby Rolniczej w Kaliszu. Nałożyły się na to inne problemy, głównie wzrost cen tradycyjnych surowców dla przemysłu spirytusowego. Polmosy wolą obecnie sprowadzać tańszy spirytus z zagranicy, np. z Niemiec, Ukrainy czy nawet z Brazylii. Za 11 spirytusu konsumpcyjnego Polmosy płacą 2,6 - 2,7 zł. Jest to cena, za którą mogą sprowadzić alkohol wytwarzany np. z trzciny cukrowej lub buraków. W tym roku ceny zbóż w naszym kraju wzrosły o ok. 50 proc. Jednocześnie spadło zainteresowanie produkcją ziemniaków, m.in. wskutek unijnych wymogów dotyczących ochrony środowiska. Zjawisko to spowodowało oczywiście również wzrost cen tego surowca. Efekt jest taki, że dziś polskie gorzelnie, dla zapewnienia sobie opłacalności produkcji, musiałyby sprzedawać spirytus po ok. 3 zł za litr, czyli drożej niż kosztuje ten, który pochodzi z importu. - Prasa donosi, że polskie granice już przekroczył obcy spirytus, który trafił do rozlewni na Śląsku i w Wielkopolsce. Chodzi tu prawdopodobnie o kilka milionów litrów - dodaje E. Nowak-Kopeć.

Spośród wódek produkowanych na terenie UE 70 proc. wytwarzane było dotychczas ze zbóż i ziemniaków. Najwięcej przypadało na Polskę, Szwecję, Finlandię, Litwę i Estonię. W sumie państwa te skupiały 83 proc. unijnego eksportu tego produktu i 64 proc. jego konsumpcji. Co stanie się teraz, po decyzji PE - Odpady pozostałe po tłoczeniu winogron będą mogły być sprzedawane jako wódka. Wódką będą też destylaty z bananów, trzciny cukrowej i inne wynalazki. Od tradycyjnych wódek będzie je odróżniać tylko etykieta, na której powinno być napisane, z czego zrobiono alkohol. Przetwórcy spirytusu odebrali tę decyzję bez paniki twierdząc, że takie marki jak Żubrówka, Wyborowa, Sobieski czy Żołądkowa Gorzka obronią się same. Ja jednak uważam, że straci na tym rynek eksportowy, zwłaszcza wódek białych, także tych markowych. Związane jest to z modelem konsumpcji alkoholu. Poza tym konsumenta łatwo jest oszukać, oszukując smak, ale nie można oszukać organizmu. Mimo to polskie Polmosy nie chcą rozmawiać z polskimi gorzelniami produkującymi spirytus z polskich produktów, a o nasz rynek zaczęły już walkę duże koncerny międzynarodowe.

Obecnie udział wódek importowanych w polskim rynku nie jest jeszcze duży i wynosi niespełna 1 proc. Jednak szybko rośnie. W tym roku kupiliśmy już o 40 proc. więcej alkoholu z importu niż w roku ubiegłym. - Stracą na tym wszyscy: państwo, obywatele, przemysł gorzelniany, spirytusowy, no i oczywiście ostatnie ogniwo w całym tym łańcuchu, czyli rolnicy produkujący zboże i ziemniaki. Zarówno zboże, jak i ziemniaki byłyby skupowane przez polskie gorzelnie, gdyby Polmosy podpisały z nimi długoterminowe kontrakty na dostawę surowca. Te jednak zrobić tego nie chcą. Dochodzimy do tego, że polska wódka niedługo będzie polska tylko z nazwy -ostrzega E. Nowak-Kopeć.

Źródło: Życie Kalisza

Podobał się artykuł? Podziel się!