Po wejściu do UE zwiększyła się konkurencja na naszym rynku. Mimo to, nadal niechętnie rolnicy wymieniają materiał siewny.

W Polsce i na Mazowszu, które odzwierciedla sytuację ogólnokrajową jest bardzo niski poziom stosowania dobrego materiału kwalifikowanego roślin - w zbożu około 10 proc., a w ziemniakach tylko ponad 2 proc.

Przy ciągle rosnących kosztach badań obniża się wsparcie finansowe.

W minionym roku Mazowiecka Izba Rolnicza, której przewodniczy Wiktor Szmulewicz - szef Izb Rolniczych w Polsce, nie przekazała ani jednej złotówki na Porejestrowe Doświadczalnictwo Odmianowe. Podobna sytuacja miała miejsce w województwach: dolnośląskim, lubuskim, opolskim, podkarpackim, podlaskim, pomorskim i świętokrzyskim.

Województwo mazowieckie to największy obszar przy najmniejszej ilości Stacji Doświadczalnych Oceny Odmian. Mazowsze zajmuje ostatnie miejsce pod względem areału gruntów ornych przypadających rocznie na jedno doświadczenie PDO. Najlepiej pod tym względem jest na Opolszczyźnie i Pomorzu.

Sytuację w wielu regionach próbowały ratować samorządy województw.

W minionym roku na PDO najwięcej pieniędzy skierował ten z województwa opolskiego. Tamtejszy marszałek przeznaczył na badania 150 tys. zł. Najbardziej hojną z Izb Rolniczych była zachodniopomorska. Przekazała na PDO 12 tys. zł.

Nikogo nie trzeba przekonywać, jak ważnym i trudnym zadaniem jest prowadzenie doświadczeń, a także coroczne zatwierdzanie Listy Odmian Zalecanych (LOZ). Dlatego Stacje Doświadczalne Oceny Odmian apelują o wsparcie finansowe i stawianie na badania przez ustawowych partnerów.

Podobał się artykuł? Podziel się!