PRZEGLĄD PRASY: Wszystko wskazuje na to, że w przyszłym tygodniu właśnie Furczoń stanie się posiadaczem unijnego certyfikatu – pisze Krzysztof Stasik, Józef Słowik. Kontrola jego bacówki wypadła pozytywnie.
Na 99 procent świadectwo jakości zostanie przyznane w najbliższych dniach - twierdzi Ryszard Mróz, zastępca kierownika kontroli Wojewódzkiego Inspektoratu Jakości Handlowej w Krakowie.

Baca z Leśnicy rozpoczął starania o certyfikat, gdy tylko zdecydowano o wpisaniu góralskiego produktu do unijnych rejestrów. Nie ukrywa, że musiał włożyć w to wiele wysiłku, ale z drugiej strony przetarł drogę innym bacom, którzy wcześniej z rezerwą podchodzili do unijnych wymogów.

Trzeba się bardzo natrudzić, ale jak się ma trochę chęci, to wszystko da się zrobić - mówi Furczoń, który na drodze do uzyskania certyfikatu napotkał szereg trudności, związanych przede wszystkim z załatwianiem spraw urzędowych. Długie czekanie w kolejkach, wypełnianie wniosków i rozmaitych druków były dla niego trudnym wyzwaniem.

Papierkowej roboty jest dużo, ale każdy, kto chce legalnie handlować, musi przez to przejść - dodaje baca.
Kazimierz Furczoń jest jednym z najbardziej znanych baców na Podhalu. Z pasterstwem jest związany od 33 lat. W środowisku baców słynie z aktywności i zapału do pracy. Jego bryndzy i oscypków mieli już okazję spróbować Włosi i Francuzi, przy okazji międzynarodowych targów, w których brał udział. Mówi, że dzięki kontaktom z producentami regionalnych przysmaków z Europy łatwiej mu ubiegać się o unijne certyfikaty.

Bacówka Furczonia przeszła pilotażową kontrolę przeprowadzoną przez pracowników Państwowej Inspekcji Jakości Handlowej i Inspekcji Weterynaryjnej. Kontrole u wytwórców bryndzy będą się odbywać co roku. Sprawdza się, czy owce nie chorują na brucelozę, weryfikowane są książeczki zdrowia osób pracujących w bacówce. Pozytywny wynik kontroli pozwala na przyznanie bacówce tzw. numeru weterynaryjnego. Kontrolerzy badają ponadto ujęcia wody, wykorzystywane przy produkcji, a ostatni etap to kontrola samej bryndzy.

Przed zachodnimi kolegami nie czuję respektu, nie mamy się czego wstydzić - uważa Furczoń. Niedawno wykonał projekt opakowania dla swojej bryndzy. Czeka już tylko na wymarzony certyfikat.

Źródło: Gazeta Krakowska