Biała Piska to niewielka miejscowość w województwie warmińsko-mazurskim, którą trudno nazwać „tętniącą życiem”. Przede wszystkim brakuje zakładów, które zapewniłyby stałą pracę jej mieszkańcom. Dlatego ważna jest każda inicjatywa tworząca takie miejsca, a firma CZERANIUK zatrudnia obecnie blisko 50 osób. W ciągu niespełna dwóch lat miesięczne obroty zakładu wzrosły z 80 do 170–200 tys. zł. Na początku skupiono się głównie na zwiększeniu asortymentu. Wśród stu rodzajów pieczywa piekarniczego i cukierniczego największe uznanie wśród klientów zdobyły ciasta francuskie, „kapuśniaczki”, pączki, serniki i makowce, bułki „orkiszowe”, zawierające specjalną mieszankę ziaren zbóż, oraz chleb staropolski „ z metra”, wypiekany na zakwasie w oparciu o dawną recepturę i sprzedawany na wagę.

– Jakość naszego pieczywa ściśle związana jest zarówno z recepturą, jak i technologią – mówi Cezary Czeraniuk. – Ręczna produkcja jest bardziej czaso- i pracochłonna, ale w efekcie otrzymujemy niepowtarzalny smakowo produkt.

Dzisiaj o sukcesie decyduje nie tylko umiejętność zrobienia dobrego towaru, ale też jego sensowna dystrybucja. Na tym właśnie skupia się obecnie właściciel firmy. Przez wiele lat pieczywo sprzedawano hurtowo do obcych sklepów. Od chwili przejęcia zakładu pan Czeraniuk zaczął budować sieć własnych placówek. W dzierżawionych obiektach powstają sklepy sprzedające wyłącznie pieczywo. – Staramy się je urządzać w charakterystyczny sposób, aby klient od razu wiedział, że w tym miejscu kupi właśnie nasze produkty. Obecnie mamy dziewięć takich obiektów, ale to jeszcze nie koniec. Zależy nam na zbudowaniu na okolicznym rynku własnej, dobrej i silnej marki – mówi właściciel.

Te przedsięwzięcia pociągnęły za sobą kolejną decyzję – budowę bazy transportowej. Samochody rozwożące obecnie pieczywo są własnością firmy, co zapewnia terminowe dostawy zarówno do własnych, jak i 15 obcych sklepów z okolic Łap, Białegostoku, Grajewa, Ełku, Pisza, Giżycka i oczywiście Białej Piskiej. Jeżeli realizacja budowy własnej sieci przyniesie oczekiwane rezultaty, trzeba będzie pomyśleć o modernizacji samej piekarni – przede wszystkim o zakupie nowego pieca, gdyż dotychczasowe możliwości wypiekowe nie wystarczą. Analizowane są również możliwości zmiany struktury produkcji i wprowadzenia kolejnych receptur.

Rozwój firmy wiąże się oczywiście ze wzrostem zatrudnienia. Przyjęto prawie 20 ekspedientek z okolic, w których otwarto sklepy. W samej piekarni pracują wyłącznie mieszkańcy z terenu gminy. O jedno zatem Cezary Czeraniuk może się nie martwić – o chętnych do pracy, bo nie ma miesiąca, żeby ktoś o tę pracę nie pytał.

Źródło: "Farmer" 02/2006