Jest niemal jego równolatkiem.

I tu wyjaśnienie tytułu - "Podwójny Jubileusz". Henryk świętuje w tym roku dwa jubileusze. Pierwszy - 30-lecie współpracy z Farmerem - minął w lutym, a w listopadzie drugi jubileusz - 85.

urodziny. Tak, tak... To nie pomyłka, jak mógłby pomyśleć ktoś, kto zna Henryka jako człowieka pogodnego, zawsze dobrej myśli, nie przyznającego się do żadnych dolegliwości.

Zaczęło się 85 lat temu we wsi Szczeka na Ziemi Sandomierskiej, która jest wielką miłością naszego Kolegi i raz po raz pojawia się w jego felietonach publikowanym na łamach Farmera - "Co mi leży na wątrobie". A właściwie... na sercu.

Po zdaniu tak zwanej małej matury uczył się w Liceum Rolniczym w Dzikowie, a po jego ukończeniu wyruszył w świat, pełniąc kolejno wiele coraz to poważniejszych stanowisk: gminnego instruktora przysposobienia rolniczego w gm. Wiśniowa, kierownika Średniej Szkoły Rolniczej Specjalistów Praktyków w Łoniowie, zastępcy dyrektora Państwowego Technikum Hodowlanego w Podzamczu Chęcińskim, kierownika Państwowego Technikum Hodowlanego w Krzelowie. Na pewien czas przerwał pracę zawodową i podjął studia zootechniczne w Wyższej Szkole Rolniczej w Krakowie. Po uzyskaniu tytułu inżyniera, kontynuował studia magisterskie w trybie zaocznym, pracując równocześnie w dziale urządzeń rolnych WRN w Katowicach. Następnie zatrudnił się w Katowicach w Wojewódzkim Związku Kółek Rolniczych, potem jako zastępca dyrektora Rolniczego Rejonowego Zakładu Doświadczalnego w Paniowach.

Z Katowic ruszył w kierunku Warszawy.

Najpierw, jako pracownik Ministerstwa Rolnictwa, był dyrektorem Centralnego Ośrodka Doskonalenia Kadr Nauczycieli Szkolnictwa Rolniczego w Brwinowie.

Potem pracował jako kierownik oświaty rolniczej w Wydziale Rolnym WRN w Warszawie i na końcu, jako główny specjalista do spraw oświaty rolniczej w Centralnym Związku Kółek Rolniczych w Warszawie.

Oficjalne związki Henryka z Farmerem trwają od 30 lat. Ale czytelnikiem pisma był już wcześniej. Co więcej, już w latach 70. na łamach pisma opublikował tekst o zespołach młodych rolników.

Ale tak na dobre, współpracę z "Farmerem" rozpoczął w 1982 r., będąc już na emeryturze. Pod jego redaktorskie skrzydła trafiła rubryka matrymonialna "Napisz - czekam", w której publikowaliśmy oferty młodych dziewcząt i kawalerów, którzy przeżywając samotność na wsi, szukali "drugiej połowy". Henryk zajął się rubryką, a właściwie losami swoich korespondentów, całym sercem.