PRZEGLĄD PRASY: 11 czerwca urzędnicy Komisji Europejskiej oficjalnie wpiszą bryndzę podhalańską na listę produktów regionalnych Unii Europejskiej. Starania podtatrzańskich baców o rejestrację tego owczego sera rozpoczęły się zaraz po wejściu Polski od Unii - pisze Bartłomiej Kuraś.

- Cieszymy się z ochrony bryndzy, choć do referendum unijnego szliśmy z hasłem: "Z oscypkiem do zjednoczonej Europy" - przypomina Andrzej Gąsienica-Makowski, starosta tatrzański.

Wnioski o rejestrację bryndzy i oscypka polscy górale złożyli równocześnie. Jednak w marcu tego roku rząd Słowacji wniósł zastrzeżenia do uznania oscypka za wyłącznie polski ser, przypominając, że po drugiej stronie Tatr produkuje się podobny ser o nazwie ostiepok. O bryndzę Słowacy nie mieli pretensji, dlatego Komisja Europejska zgodziła się już na jej rejestrację. Sprawa oscypka ciągle czeka na rozstrzygnięcie w Brukseli.

W maju słowackie ministerstwo rolnictwa zadeklarowało, że wycofa swoje zastrzeżenia do oscypka, po zapewnieniu przez polską stronę, że będą mogli produkować ostiepki. Oba kraje uzgodniły też, że nie będą tłumaczyć nazw swoich produktów na inne języki. To porozumienie nie dotarło jeszcze do Brukseli, dlatego Komisja Europejska nie wypowiedziała się jeszcze ostatecznie o oscypku.

- Oscypki robi się z mleka polskiej owcy górskiej z domieszką maksymalnie do 40 proc. mleka krów rasy polskiej czerwonej, a ostiepki mogą zawierać nawet 80 proc. krowiego mleka. Do tego oscypki mają wrzecionowaty kształt, a ostiepki beczułkowaty. No i wreszcie oscypki wyrabiane są tradycyjnie w bacówkach, a ostiepki produkowane są w mleczarniach - tłumaczy różnice pomiędzy polskim i słowackim serem Andrzej Gąsienica-Makowski. - Dlatego wierzymy, że wkrótce Komisja Europejska przyzna nam także wyłączne prawo produkcji oscypka, a Słowacy będą sobie mogli robić swoje ostiepki.

A jak się ma bryndza do oscypka?

- W polskim urzędzie patentowym zarejestrowanych jest pięć owczych produktów mleczarskich: oscypki, bundz, bryndza, redykołki i żętyca - wylicza Andrzej Gąsienica-Makowski. - Żętyca to inaczej owcza serwatka, bundz to po prostu biały, surowy owczy ser. Właśnie z bundzu robi się bryndzę, czyli miękki ser twarogowy z niekwaszonego mleka owczego. Z tego samego bundzu robi się też oscypki, tylko na koniec się je wędzi. Podobnie zresztą, jak redykołki, takie małe serki do zjedzenia na jeden raz.

Źródło: Gazeta Wyborcza